Dziwny pożar
W niedzielę 12 kwietnia tuż przed godziną 23 w Słajszewie przy ul. Morskiej (gmina Choczewo, woj. pomorskie) doszło do pożaru sprzętu budowlanego na odcinku drogi dojazdowej do planowanej elektrowni jądrowej. Spłonęło pięć maszyn budowlanych (rozściełacz do asfaltu, koparka, ładowarka i dwa walce) o wartości setek tysięcy złotych.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Pożar gasiło 5 zastępów Ochotniczej Straży Pożarnej (po jednym z miejscowości Słajszewo, Sasino, Kopalino i dwa z Choczewia) oraz jeden zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Wejherowa. Na miejscu obecni też byli policjanci.
Pożar w Słajszewie, to drugi tego typu incydent w krótkim czasie – w sobotę spłonęła tam szpula z przewodem energetycznym oraz toaleta.
Wobec poszlak mogących wskazywać na podpalenie, policja traktuje sprawę bardzo poważnie i bada możliwość udziału osób trzecich. Do sprawy powołano biegłego z zakresu pożarnictwa.
Polskie Elektrownie Jądrowe wydały oświadczenie, w którym podkreśliły, że pożar objął sprzęt firmy remontującej drogę gminną (ok. 1 km od terenu samej inwestycji). Spółka współpracuje ze służbami i chce jak najszybciej wznowić prace, by nie powodować dodatkowych opóźnień dla lokalnej społeczności.
Nie można wykluczyć podpalenia
Były Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej i Szef Obrony Cywilnej Kraju generał brygadier Andrzej Bartkowiak, z którym rozmawialiśmy o tym dziwnym pożarze przyznał, że “zdarzyły się podobne historie z cysternami, kiedy jedna od drugiej się zapaliła”. - Zdarzyło się też z autobusami, więc nie wykluczam, że maszyny mogły się od siebie zapalać, jeśli stały blisko - zaznaczył.
Nasz rozmówca podkreślił, że wybuchy zbiorników mogą przenosić ogień nawet wtedy, kiedy straż już jest na miejscu. - I nawet wówczas nie byłoby łatwo nad tym zapanować w związku z nagromadzeniem dużej ilości środków łatwopalnych - paliwa, smarów itd. - tłumaczył.
Zastrzegł, że nie ma szczegółowej wiedzy na temat przebiegu tej konkretnej akcji i nie wie “jak długo służby jechały na miejsce zdarzenia i na jakim etapie został ten pożar zauważony”. - Oczywiście nie można wykluczyć, że ktoś podłożył ogień pod te maszyny, ale to musi sprawdzić biegły - powiedział gen. Andrzej Bartkowiak.
Wszystkie maszyny płonęły jednocześnie
Komendant Gminny Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Choczewie Karol Wojciechowski zaznaczył w rozmowie z portalem Niezależna.pl, że pierwsza jednostka, która została zadysponowana do tego zdarzenia oddalona jest o ok. 1 km, “więc po zaalarmowaniu pierwsi strażacy na miejscu byli w ciągu 2-3 minut”. - Sasino znajduje się w odległości ok. 6 km i w przeciągu 5-6 min też byli na miejscu. Dojazd wszystkich jednostek, w tym z Choczewia i Kopalina zamknął się na przestrzeni 10 -12 minut - tłumaczy strażak z OSP.
Podkreślił, że “działania były podjęte szybko”, ale przyznał, że kiedy strażacy pojawili się na miejscu zdarzenia “wszystkie 5 maszyn płonęło jednocześnie”.
- Przy jednej z maszyn coś strzeliło, ale ciężko jest określić czy był to zbiornik paliwa, czy jakaś inna przyczyna. W takich maszynach jest i hydraulika i pneumatyka, więc wiadomo z czym to się wiąże
- dodał Karol Wojciechowski.
Nasz rozmówca nie wykluczył, że skoro wszystkie jednocześnie płonące maszyny, znajdowały się na wolnym powietrzu, mogło dojść do ich podpalenia. Zaznaczył jednocześnie, że przyczyny pożaru ustala policja i biegły z zakresu pożarnictwa. - To był dzień niepracujący, więc można tylko domniemywać i nie jesteśmy w stanie powiedzieć na 100 procent, że to było podpalenie. Tu musi się wypowiedzieć biegły -podkreślił strażak.
W Polsce w ostatnich latach (2023–2026) dochodziło do incydentów, które służby wiązały z działaniami dywersyjno-sabotażowymi obcych służb – przede wszystkim rosyjskiego wywiadu wojskowego (GRU) oraz służb białoruskich. Ustalono, że Rosja rekrutuje do tych akcji najczęściej obywateli Ukrainy, Białorusi, a czasem też innych narodowości. Od stycznia 2024 r. zatrzymano w podobnych sprawach ponad 55 osób, kilkanaście aresztowano, kilka skazano, a wiele z nich wydalono z Polski.
Najważniejsze tego typu incydenty: w marcu 2023 ujawniono ukryte kamery szpiegowskie na torach kolejowych i w okolicach lotniska w Jasionce (woj. podkarpackie); w styczniu 2024 we Wrocławiu doszło do podpalenia składu farb, a na przełomie kwietnia i maja 2024 do serii podpaleń obiektów handlowych (m.in. sklepu OBI przy ul. Radzymińskiej oraz wielkiego pożaru hali przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie).
Na przełomie 2023–2024 roku miały też miejsce podpalenia w Gdyni, Gdańsku i Markach pod Warszawą. Do incydentów kwalifikowanych przez służby jako akty dywersji w tym próby wysadzenia pociągu czy uszkodzenia trakcji dochodziło w ostatnich latach na kolei, m.in. na trasie Warszawa-Lublin.
Pożar 5 maszyn budowlanych na drodze dojazdowej do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo, to już drugi incydent w tym miejscu zaledwie w ciągu kilku dni. Wcześniej spłonęła tam toaleta i szpula kabli. Policja bardzo poważnie bada wątek "udziału osób trzecich", a także możliwość działań dywersyjnych lub sabotażowych. Okoliczni mieszkańcy otwarcie mówią o działaniach obcych służb.
Gminę Choczewo wybrano jako lokalizację pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce (Lubiatowo-Kopalino) 22 grudnia 2021 r.