Większość Polaków popiera utworzenie w naszym kraju stałej bazy wojsk Stanów Zjednoczonych – wynika z najnowszego sondażu SW Research przeprowadzonym na zlecenie "Rzeczpospolitej", który opublikowano w niedzielę. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 58,5 proc. ankietowanych. Przeciwnych jest niespełna 19 proc., a blisko co czwarty respondent nie ma wyrobionego zdania.
Choć na terytorium Polski od lat stacjonują amerykańscy żołnierze, ich obecność ma obecnie charakter rotacyjny. W naszym kraju przebywa zwykle od 8 do 10 tys. wojskowych ze Stanów Zjednoczonych, którzy są regularnie wymieniani przez kolejne jednostki. Ale - prezydent Karol Nawrocki od dłuższego czasu stara się o utworzenie stałej bazy wojsk USA, podobnej do funkcjonujących już m.in. na terenie Niemiec. Taka inwestycja wymagałaby rozbudowy infrastruktury przeznaczonej nie tylko dla żołnierzy, ale również dla ich rodzin.
W interesie Polski jest to, aby polski Prezydent miał dobre relacje z Prezydentem Stanów Zjednoczonych. A nasz cel strategiczny jest taki: im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym lepiej; stała obecność żołnierzy USA jest naszym celem
– mówił prezydent Nawrocki podczas ostatniej wizyty w USA.
Jak zaznaczył, prezydent Donald Trump regularnie powtarza, że Polska jest wzorowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. – Bardzo ceni naszą osobistą relację, ale też bardzo ceni naród polski – i to jest ważne – naszą historię, nasze wydatki na zbrojenia, naszych żołnierzy, którzy brali udział w misjach amerykańskich, misjach NATO – akcentował.
Zaledwie dwa dni później - na antenie TV Republika, rzecznik prezydenta - Rafał Leśkiewicz, podkreślił:
"Prezydent RP rozmawiał z Prezydentem Trumpem o rzeczach, które są ważne dla Polski i dla Polaków, ale też ważne dla relacji polsko–amerykańskich. Przede wszystkim o obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce. Prezydent Nawrocki uzyskał zapewnienie obecności wojsk amerykańskich w Polsce, zwiększenia tego kontyngentu".
Mimo to - z wyników ww. sondażu cieszył się również szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz. Na portalu X zamieścił wpis w narracji, jakoby to on, w kwestii stałych baz amerykańskich w Polsce, był ojcem sukcesu. Wpis ten jednak spotkał się z szybką odpowiedzią ze strony Pałacu Prezydenckiego.
Więcej na ten temat w tekście: Kosiniak-Kamysz chciał zebrać polityczne punkty. Mocna riposta z Pałacu Prezydenckiego
Wójcik: gdyby nie Karol Nawrocki...
Na ten temat dyskutowano dziś w TV Republika. Jak zaznaczył dyrektor programowy stacji, Michał Rachoń, w rozmowie z Michałem Wójcikiem (PiS) - "ewidentnie Władysław Kosiniak-Kamysz próbuje z tego zrobić swoją własną opowieść, swoją historię, mając jako rząd utrudniony dostęp do amerykańskiej administracji".
Polityk PiS odparł wprost: "rząd sobie sam utrudnił te relacje".
Gdyby nie Karol Nawrocki, to dzisiaj pewnie byśmy nie rozmawiali o stałej obecności, o Fort Trump. Nie rozmawialibyśmy o kolejnym sprzęcie, który będzie do Polski trafiał. Wiemy, że te relacje pomiędzy administracją Donalda Tuska, w tym chodzi tutaj o pana Kosiniaka, a administracją amerykańską, są żadne po prostu. Gdyby nie było Karola Nawrockiego, to byśmy nie mogli rozmawiać bezpieczniej o bezpieczeństwie Polski. Proszę sobie wyobrazić Trzaskowskiego, który byłby prezydentem, który nadzorował Szpital Południowy. Chaos, patologia, zagrożenie dla pacjentów. I taki ktoś miał zostać prezydentem Polski
– mówił Wójcik.
Dodał, że "jednocześnie Donald Tusk, który nigdy nie powiedział słowa przepraszam za ten gest, który został wyłapany przez fotoreporterów. I umieszczony w książce samego Tuska. To była świadoma decyzja, a nigdy nie padło to słowo magiczne: przepraszam. On po prostu konsekwentnie miał ten punkt widzenia i ma ten punkt widzenia. I to jest druzgocące dla jego administracji, dla jego rządu, przecież to jest oczywiste. Gdyby nie Karol Nawrocki, gdyby nie jego osobiste relacje z Donaldem Trumpem, to dzisiaj bylibyśmy w trudnej sytuacji jako Polacy, nie ma cienia wątpliwości".