W wygłoszonym dziś oświadczeniu prezes PiS poinformował, że ponad 30 posłów nie podpisało oświadczenia, a tym samym - zrezygnowało z członkostwa w partii.
Moment jest ważny. Około 30 kilku, bo nie jest to jeszcze w 100 proc. ustalone, ale tak można to obliczyć na zasadzie, że tylko pewne, zupełne decyzje się liczą, posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa. W związku z tym, we wtorek, odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który przyjnie ten fakt do wiadomości. Fakt jest oczywisty. Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i wiedzieli, jakie są skutki nie podpisania. I podjęli taką decyzję, jaką podjęli.
- przekazał.
Dodał, że "sprawa jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem, ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię".
Szczegóły w artykule: Jarosław Kaczyński: ponad 30 posłów zrezygnowało z członkostwa w partii
Politycy związani ze stowarzyszeniem "Rozwój Plus" zdążyli już odnieść się do słów Jarosława Kaczyńskiego - w mediach społecznościowych.
Jedno ważne wyjaśnienie: Żaden z członków Prawa i Sprawiedliwości, który jest w stowarzyszeniu "Rozwój Plus" nie złożył rezygnacji z członkostwa w partii. Oświadczenia, które były przedstawiane do podpisu nie dotyczyły członkostwa w partii.
– napisał na platformie X Piotr Muller, europoseł PiS.
Ponadto, o godz. 14:00 odbędzie się konferencja prasowa Mateusza Morawieckiego.
Bochenek: nie "Rozwój Plus" tylko "Rozbój plus"
Niedługo po oświadczeniu prezesa PiS, rzecznik ugrupowania - Rafał Bochenek w TV Republika przyznał wprost: "To jest taka próba - od dłuższego czasu robienia mętliku w głowie ludziom, nie tylko widzom, nie tylko sympatykom Prawa i Sprawiedliwości, ale przede wszystkim członkom stowarzyszenia, którzy dzisiaj znaleźli się poza Prawem i Sprawiedliwością. Znaleźli się poza partią, na skutek tego, że nie złożyli oświadczenia o przynależności do partii i zrezygnowania automatycznego z działalności w stowarzyszeniu Rozwój Plus".
W jego ocenie, stowarzyszenie "miało intencje polityczne".
Niestety to stowarzyszenie nie prowadzi, z przykrością to mówię, działalności zgodnej z interesem partii, za zgodą partii. Nie było zgody kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości na to, aby takie stowarzyszenie z takim zakresem działania powoływać. Projekty, które są realizowane przez to stowarzyszenie, są projektami politycznymi kompletnie niekonsultowanymi z kierownictwem, ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości. Nie ma po prostu współpracy.
– wskazał.
W jego ocenie - "to, co warto podkreślić, były propozycje kilkakrotnie składane przez pana Mateusza Morawieckiego panu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oczywiście pan prezes Jarosław Kaczyński przyjmował to z uśmiechem, ponieważ wie doskonale, że tylko siła prawicy, siła polskich patriotów tkwi w jedności. I jednocząc się, konsolidując siły, sięgając do różnych grup wyborców, do różnych grup społecznych, możemy wygrywać wybory. Ale to, co jest właśnie najważniejsze, należy to mieć z tyłu głowy, bo dzisiaj niestety bardzo wielu członków tego stowarzyszenia, spiskujących przez wiele tygodni w ukryciu, przyjmuje takie fałszywe pozy, że oni chcą być w Prawie i Sprawiedliwości".
"Tylko że ich działalność, ich czyny świadczą o zupełnie czymś innym. Działalność dezintegrująca dla naszego środowiska" - podkreślił.
Jak dodał - "ustępstwa, tak naprawdę propozycje, które zmierzały do wypracowania pewnego kompromisu ze strony kierownictwa naszej partii, naszego lidera, pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, były naprawdę bardzo, bardzo daleko idące. I pan premier Jarosław Kaczyński wykazywał się dużą taką dozą tolerancji dla działalności tego stowarzyszenia, formuły realizowania pewnych projektów. Pierwotnie przecież wiemy doskonale, że oczekiwanie było takie, aby zlikwidować to stowarzyszenie. Pan premier Jarosław Kaczyński zaproponował: ok, nie likwidujmy, ale skoro chcecie działać, to możecie działać, ale w ramach Prawa i Sprawiedliwości, w ramach struktury partii, ze wsparciem partii. Też zaproponował pan premier Jarosław Kaczyński, że będzie wspierał chętnie te projekty".
Niestety za każdym razem te propozycje były odrzucane przez pana Mateusza Morawieckiego, co należy oczywiście usadzić i osadzić w tym kontekście wcześniejszych propozycji rozłamu, czyli rozbicia Prawa i Sprawiedliwości.
– podkreślił.
Zdaniem Bochenka, "wbrew temu, że stowarzyszenie nazywa się Stowarzyszeniem Rozwój Plus, to nie jest Stowarzyszenie "Rozwój Plus", tylko "Rozbój Plus", tak naprawdę rozbój na polskiej prawicy, niszczenie dorobku kilkudziesięciu lat pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, setek tysięcy ludzi, braci Kaczyńskich, którzy tworzyli to środowisko patriotyczne, oparte o takie wartości jak wolność, suwerenność, rozwój naszego kraju, ambitne projekty prorozwojowe, partię prawdziwą propolską, budowaną na przestrzeni tych lat, I ktoś nagle próbuje ten dorobek Prawa i Sprawiedliwości przypisać do siebie. Tylko zapomina, bo kieruje się oczywiście osobistymi ambicjami, mówię tutaj o Mateuszu Morawieckim, o tym, że premierem został dzięki decyzji pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby nie wsparcie całego środowiska, gdyby nie praca setek tysięcy ludzi, premier Morawiecki nie byłby nigdy premierem...".
Zapytany o to, od którego momentu "Mateusz Morawiecki próbował przypisać wszystkie zasługi wyłącznie sobie", odparł: "mam wrażenie, że cały czas pan Mateusz Morawiecki próbuje tworzyć takie wrażenie, że "osiem lat to ja". No nie. Osiem lat to wysiłek setek tysięcy ludzi, setek działaczy Prawa i Sprawiedliwości w ramach rządu PiS".
"To nie jest tak, że można ten dorobek w jakiś sposób sobie zawłaszczyć. To jest dorobek całego środowiska i o tym mówi nasz lider, pan premier Jarosław Kaczyński. I dziwię się, że dzisiaj padają niestety tak ostre słowa z ust, niesprawiedliwe słowa uważam z ust pana Mateusza Morawieckiego i tego grona wąskiego spiskowców, które kuluarowo próbowało rozhermetyzować tak naprawdę nasze środowisko"
– dodał.
Odnosząc się do słów prezesa PiS o tym, że parlamentarzyści, którzy nie podpisali oświadczenia, wypisali się tym samym z ugrupowania, Bochenek przyznał wprost: "ci posłowie są już poza partią".
"Tak, już są poza Prawem i Sprawiedliwością" - wskazał i wymienił, że są to m.in.: Paweł Jabłoński, Ryszard Terlecki, Krzysztof Lipiec.
"Ja z przykrością na to patrzę, bo jednak wiele lat spędzili w naszym środowisku i dziwię się, że dzisiaj porywają się na taki krok. Wydawało mi się, że przez wiele tygodni przynajmniej tak mówili, chcą budować Prawo i Sprawiedliwość, no jednak czyny mówiły zupełnie coś innego" - podsumował.