Wojsko i siły zbrojne będą ułatwiać budowę niezależności energetycznej, nigdy nie będą jej utrudniać – mówił w poniedziałek w Świnoujściu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który wziął udział w konferencji dotyczącej energetyki wiatrowej. Szef MON twierdził także, że ci, którzy chcą „obrzydzić, kłamią i mówią, że wiatraki przenoszą choroby, nazywają »OZE-SROZE«, będą szli drogą niszczenia polskiej, niezależnej i taniej energii, to przegrają”.
– Nigdy nie dopuścimy, aby ci ludzie mieli wpływ na to, co się dzieje w polskim sektorze energetycznym. To jest niebezpieczne, to jest przeciwko polskiemu bezpieczeństwu – mówił szef MON. I podkreślał: – Pomorze Zachodnie jest ewenementem na skalę całej Polski pod względem zdolności do postawienia wiatraków, a później ich zagospodarowania. Musimy to dalej rozwijać i będziemy to dalej rozwijać.
Blokada F-35
Tymczasem „Pomorze Zachodnie jest ewenementem” ze względu na kluczowe obiekty wojskowe, którym wiatraki mogą zagrozić. Przykładem jest opisywana już sprawa inwestycji forsowanej przez burmistrza Gryfic. Chce on postawić wiatraki o wieżach mierzących 300 m. Tak wysokie wieże zablokują korytarze powietrzne wojska o znaczeniu strategicznym. Prowadzą one bowiem do lotniska i budowanej właśnie bazy dla drugiej eskadry najnowszych samolotów polskiego wojska, a więc F-35. Wbrew stanowisku wojska burmistrz Gryfic prowadzi prace planistyczne pozwalające prywatnemu inwestorowi na realizację farm wiatrowych. Alarmowany przez mieszkańców i posła PiS Marka Gróbarczyka wojewoda nie widzi problemu. Jednak w odpowiedzi, jaką wiceminister MON Paweł Bejda skierował do Gróbarczyka 18 maja (a więc trzy tygodnie przed deklaracją szefa MON), wynika coś przeciwnego niż stanowisko wojewody i samego Kosiniaka-Kamysza.
„Ze względu na zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa wykonywania zadań realizowanych przez lotnictwo Sił Zbrojnych RP w ramach prowadzenia działalności operacyjnej lub szkoleniowej niedopuszczalnym jest wznoszenie w granicach tras lotnictwa wojskowego (MRT Military Route) obiektów stanowiących zagrożenie podczas wykonywania operacji lotniczych. (…). Każdorazowe przedłożenie projektu planu miejscowego przez organ jednostki samorządu terytorialnego uruchamia szczegółową procedurę jego weryfikacji przez wyspecjalizowane organy wojskowe. Jeżeli analiza wykaże, że planowane obiekty mogą w jakikolwiek sposób zagrażać bezpieczeństwu w przestrzeni powietrznej, projekt nie otrzyma pozytywnego uzgodnienia (…) Przyjęcie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przez radę gminy (lub radę miasta) w formie uchwały, bez uzyskania wymaganych, pozytywnych uzgodnień z właściwymi organami (na gruncie niniejszej sprawy – szef OZ w Szczecinie CWCR), stanowi istotne naruszenie trybu sporządzania przedmiotowego planu. W przypadku wystąpienia takiej sytuacji wojewoda, działając jako organ nadzoru, jest zobligowany do stwierdzenia nieważności uchwały, co uniemożliwia jej wejście w życie i realizację jakichkolwiek inwestycji na jej podstawie”
– czytamy w piśmie Bejdy.
– Czyli mamy sytuację, w której każdy robi, co chce. Ta odpowiedź wskazuje bowiem, że wojewoda nie zrobił tego, do czego jest zobligowany, a burmistrz złamał przepisy, nie uzgadniając planu dla inwestycji, co wojewoda uznał za zgodne z prawem. Teraz szef MON deklaruje, że wojsko nie będzie blokować wiatraków. W sytuacji, kiedy baza najważniejszych samolotów polskiej armii może zostać przez wiatraki zablokowana – komentuje dla „Codziennej” Marek Gróbarczyk.
Dwie natury szefa MON
– Taka deklaracja szefa MON jest zwyczajnie odwróconą logiką bezpieczeństwa państwa. Rzecz w tym, że wojsko musi i powinno mieć priorytet. Czyli to nie szef MON powinien deklarować, że nie będzie blokował wiatraków, ale inwestorzy OZE powinni deklarować, że nie będą przeszkadzać wojsku. Z Kosiniaka-Kamysza wyszła druga natura, czyli PSL-owca, szefa partii, która lobbuje za jak największą liczbą inwestycji w wiatraki, stawianych zawsze i wszędzie. Tymczasem miał robić karierę jako szef resortu obrony. Kosiniak-Kamysz powinien się zdecydować, którą naturę ma dominującą i jaką ścieżką kariery podąży, bo pogodzenie ich wydaje się niemożliwe
– komentuje deklaracje szefa MON wiceszef sejmowej komisji obrony Bartosz Kownacki (PiS).
Nasi rozmówcy podkreślają, że w wojsku słowa szefa wiele znaczą i potrafią zablokować działania niższych szczebli w walce o interesy armii w obliczu presji samorządów na stawianie wiatraków. Problem dotyczy bowiem nie tylko bazy w Świdwinie. Podobna sytuacja ma miejsce w województwie opolskim w rejonie Kluczborka. Tam też od miesięcy toczy się spór między samorządami a wojskiem o lokalizację inwestycji w wysokie wieże wiatrowe. Wojsko wskazało, że te lokalizacje znajdują się w korytarzach powietrznych wykorzystywanych przez siły zbrojne. W dokumentach przekazanych samorządom zaznaczono również, że w przyszłości parametry tych stref mogą ulec zmianie w związku z wprowadzeniem nowych typów statków powietrznych, co miałoby skutkować ograniczeniem możliwości lokalizowania obiektów wyższych niż 50 m. Plany zakładają budowę wież około 200-metrowych.
Dlaczego samorządy tak walczą o wiatraki? Jedna z gmin w okolicach Kluczborka oszacowała, że wiatraki mogłyby jej przynieść dodatkowe wpływy z podatków w wysokości około 10 mln zł.
Wyjść z komfortu czasów pokoju
– Deklaracja szefa MON jest bardzo daleko idąca, szczególnie w czasie gwałtownej rozbudowy infrastruktury wojskowej, nowych stref operacyjnych lotnictwa i zmiany architektury obronnej Polski. W mojej ocenie problem nie polega na samych wiatrakach, ale na odwróceniu logiki priorytetów państwa
– mówi „Codziennej” gen. Dariusz Wroński. Podkreśla, że wicepremier i minister obrony narodowej stwierdził, że „wojsko i siły zbrojne będą ułatwiać budowę niezależności energetycznej, nigdy nie będą jej utrudniać” oraz że MON przygotowało rozwiązania zwiększające przewidywalność inwestycji przy zachowaniu wymogów bezpieczeństwa państwa. – Z perspektywy bezpieczeństwa narodowego pojawiają się bardzo poważne pytania: czy MON dziś wie, gdzie za 5–15 lat będą potrzebne nowe obiekty wojskowe? Nie i nie może tego wiedzieć, i tu leży problem strategiczny. Polska jest bowiem w trakcie największej przebudowy sił zbrojnych od 1989 r. Powstają nowe bazy lotnicze, trwa rozśrodkowanie lotnictwa (dispersed operations), lokalizowane są nowe radary, systemy OPL (obrona przeciwlotnicza) wchodzą na stan F-35 i konieczne jest uwzględnienie ich wymagań elektromagnetycznych, wraz z tymi działaniami potrzebne są nowe lotniska zapasowe, konieczna jest rozbudowa infrastruktury NATO, magazyny amunicji, paliw itd. – wylicza gen. Wroński.
Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
PREZES PIS NA CELOWNIKU KOALICJI 13 GRUDNIA❗️
— GP Codziennie (@GPCodziennie) June 11, 2026
🚨Całodzienne przesłuchanie lidera opozycji❗️
Sprawdź najnowsze wydanie #GPcodziennie i bądź na bieżąco!
Wersja elektroniczna 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/UYCuOIBjQu