Ursula von der Leyen podczas COP26 mówiła, że trzeba ustanowić cenę na węgiel. Angela Merkel oceniła, że jest skuteczne narzędzie, czyli system handlu prawami do emisji, który w Europie funkcjonuje od lat, i co powinno zostać zaakceptowane również na całym świecie.
„W jaki sposób patrzy na to Prawo i Sprawiedliwość, pojawiają się sygnały, że ten handel emisjami to coś, co jest niekorzystne dla naszej gospodarki? – pytał Michał Rachoń.
Jeżeli Angela Merkel mówi, że jest skuteczny system handlu emisjami, to należy zadać pytanie, dla kogo on jest skuteczny? Stworzono system, który jest oparty o zasady giełdowe podatne na spekulacje. Te spekulacje mają miejsce. Wystarczy zgłębić temat, jak to wygląda w przypadku polskich spółek energetycznych, polskich przedsiębiorstw, które muszą te emisje kupować. Ceny idą szaleńczo w górę, co odbija się na kosztach produkcji, na rachunkach konsumentów. Z polskiego punktu widzenia to absolutnie nie jest dobry system
– powiedział Radosław Fogiel.
Wicerzecznik PiS stwierdził, że taka jest rzeczywistość, że UE przyjmuje cele klimatyczne. Podkreślił, że warto pamiętać o różnych sytuacjach, które sprawiają, że działania polityków europejskich wyglądają infantylnie.
„Unia Europejska odpowiada za 8 proc. emisji globalnej gazów, są dużo więksi emitenci, którzy w ogóle nie siadają do stołu. Równocześnie koń pociągowy Unii – Niemcy, budują razem z Rosjanami gazociąg Nord Stream 2, dobrowolnie sobie stryczek na szyję zakładając. Dziś mamy problem, bo Rosjanie a to remontują, a to mają problem z zapasami i dziwnym trafem nie ma paliwa i jest drogo. Mam wrażenie, że Unia Europejska czasami na własne życzenie w tego typu rozmowach czy sytuacjach – używając znanego powiedzenia – przychodzi z nożem na strzelaninę" – mówił.
Pakiet do kosza?
Michał Rachoń przypomniał, że w kwestii zakazu relokacji uchodźców Polsce i grupie państw udało się wyrzucić niemądrą unijną politykę do kosza. „Czy to nie jest taka polityka, względem której należałoby zastosować te same metody? Po prostu zebrać koalicję i wyrzucić pakiet „Fit for 55” do śmietnika?” – pytał.
To jeszcze jest kwestia decyzji, kwestia analizy, prace ciągle się toczą, nasz głos jest tam obecny. Zobaczymy jakie będą ostateczne rozwiązania. Oczywiście Frans Timmermans może mieć ambitne plany, ale ostatecznie muszą się na to zgodzić szefowie rządów państw członkowskich
– powiedział poseł PiS.
🗨️@radekfogiel: UE odpowiada za 8 proc. emisji globalnej gazów. Są dużo więksi emitenci, którzy nawet nie siadają do stołu#wieszwięcej #Jedziemy pic.twitter.com/uQNMv93Rl3
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) November 3, 2021
Podał, że jest jeszcze jedna istotna sprawa, którą Polska podnosi.
Po pierwsze punkt startu. Jeżeli Francja miała czas przez ostatnie kilkadziesiąt lat zabezpieczyć się energetycznie elektrowniami jądrowymi, a Polska nie ze swojej winy była zależna wyłącznie od węgla, to nie mogą być te dwa kraje traktowane tak samo. Również dlatego Polska ma silną intencję, by swój miks energetyczny uzupełnić o energię jądrową. Tutaj mamy interesy zbieżne z Francją, to się nazywa taksonomia unijna, czyli właśnie to, jaka energia będzie uznawana za zieloną
– powiedział
Niemcy chcą, żeby nie uznawać energii nuklearnej za energię zieloną, choć jest zero emisyjna, a w tym wszystkich podobno chodzi o ograniczenie emisji CO2. Czegoś tu nie rozumiem – stwierdził Michał Rachoń.
Jeżeli ktoś przyjrzy się bliżej chociażby tej dyskusji, to myślę, że nawet jeśli do dzisiaj był przekonany, że te wszystkie decyzje w UE dotyczące najrozmaitszych spraw zapadają w sposób wyważony, oparty wyłącznie na faktach i analizie naukowej, to myślę że zobaczy, że chodzi tam w zdecydowanej mierze o politykę. I dlatego politycznie dzisiaj naszym naturalnym sojusznikiem jest m.in. Francja w tym, by wywalczyć również traktowanie energii jądrowej jako energii czystej, bo ona jest energią czystą, jest jedną z najczystszych
– podkreślił Fogiel.
Ogłoszony w lipcu br. przez Komisję Europejską pakiet Fit for 55 ("Gotowi na 55 procent") to zestaw propozycji legislacyjnych służących dostosowaniu unijnej polityki klimatycznej, energetycznej, użytkowania gruntów, transportu i podatków do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych netto o co najmniej 55 proc. w perspektywie roku 2030 r., wobec poziomu z roku 1990 r. Pakiet ma być narzędziem zielonej rewolucji, zmierzającej do neutralności klimatycznej UE w roku 2050.
Na propozycję KE składa się 13 projektowanych aktów prawnych, opisanych na ok. 4,5 tys. stron. Część z nich wychodzi naprzeciw polskim postulatom, przedstawionym na forum unijnym w ostatnich miesiącach.