"Czy Polska uważa, że np. pakiet "Fit for 55" jest rozwiązaniem, które jest nieakceptowalne, niezależnie od tego, jak wygląda unijna polityka wobec Polski? To w praktyce oznacza gigantyczne inwestycje. Tomasz Wróblewski na swoim podcaście 'Wolność w remoncie" podaje dane wyliczone m.in. przez Bank of America i szwajcarski UBS. Mówi, że to są kwoty idące, uwaga, w rząd 300 bilionów dolarów, podczas kiedy suma wszystkich inwestycji rocznych na świecie wynosi około 20 bilionów dolarów. Mówimy o tego rodzaju skali, która spowoduje w sposób oczywisty wzrost nie tylko podatków, inflacji, ale również gigantyczny wzrost rachunków za energię i wszystkie inne dobra. Jak Polska do tego podchodzi?" - pytał Michał Rachoń.
- Bardzo nie lubię i przestrzegam przed traktowaniem relacji Polski z Unią Europejską w kategoriach zero-jedynkowych. Niezależnie od tego, jakiego pakietu spraw dotyczą, ale oczywiście ten pakiet klimatyczny jest superważny, bo jest kosztowny i wymaga wielu nakładów inwestycyjnych i dużych zmian w polskiej energetyce i gospodarce
- odparł Artur Soboń.
- Mówię "zero-jedynkowych" w tym sensie, że albo bierzemy "Fit for 55" z dobrodziejstwem całości propozycji Komisji Europejskiej, albo jesteśmy w kontrze do tego pakietu. Tak nie jest. My uważamy, że są w nim elementy do zaakceptowania, są w nim elementy o których warto rozmawiać i są w nim elementy, których w żaden sposób nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Jak choćby de facto wykluczenie gazu jako paliwa przejściowego dla energetyki zawodowej
- wyjaśnił minister.
Zaznaczył, że jest to propozycja Komisji Europejskiej, w wielu obszarach wymagająca zgody państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego. "I Polska będzie miała w tych różnych sprawach różne stanowisko" - dodał Soboń.