Jak poinformował zespół prasowy podlaskiej policji, osoba, która zadzwoniła do starszego małżeństwa, podała się za ich wnuczkę. Przekonała seniorów, że jej mąż miał wypadek i pilnie potrzebuje pieniędzy, by - jak to ujęła - załatwić sprawę.
87-letnia pani uwierzyła. Zaznaczyła, że w domu ma 20 tys. zł, ale na gorąco zdecydowała, że wyśle męża do banku po więcej. W otrzeźwieniu pomogła staruszkom kasjerka w tym banku, podejrzewając oszustwo. Gdy mężczyzna wrócił do domu, dowiedział się, że jego żona niestety już przekazała pieniądze młodej kobiecie, która podała się za adwokata rzekomej wnuczki.
Biorąc pod uwagę aktywność takich oszustów w regionie, podlaska policja co pewien czas powtarza apel o zachowanie szczególnej ostrożności i nieprzekazywanie pieniędzy obcym, zanim nie skontaktujemy się z osobą, do której gotówka miałaby trafić. Przypomina przy tym, że tzw. legendy, czyli wersje zdarzeń przedstawiane przez oszustów mogą być bardzo różne, mogą się oni podawać nie tylko za wnuczka lub innego członka rodziny, ale np. za policjantów (w jednej z ostatnich prób pojawiła się też wersja z funkcjonariuszem CBŚP) czy pracowników różnych instytucji.
Powtarza też apel do rodzin osób starszych, by przypominały bliskim o zagrożeniach i opisywali, jak działają oszuści. Policja podkreśla, że sama nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy i nigdy nie dzwoni z takim żądaniem, nie informuje też telefonicznie o prowadzonych działaniach.
Kilka dni temu w Warszawie udało się zatrzymać dwóch młodych mieszkańców województwa mazowieckiego, nastolatków w wieku 18 i 19 lat, podejrzanych o udział w takich oszustwach. Zarzuty im postawione dotyczą m.in. trzech udanych prób, wskutek których starsze mieszkanki Białegostoku straciły łącznie blisko 200 tys. zł.
Podejrzani są już aresztowani. Według śledczych, w oszustwach pełnili rolę ostatniego ogniwa, czyli mieli odbierać pieniądze. Tych nie udało się jednak odzyskać.