Nie milkną echa skandalu, do jakiego dochodziło w prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego, którego koordynatorem był Artur Habowski.
1 lipca Portal Zero ujawnił, że Habowski miał publikować drastyczne fotografie ludzkich zwłok - w tym ciał rozczłonkowanych, spalonych, po dekapitacji czy z ranami postrzałowymi. Redakcja opisała również relacje rodzin o promowaniu konkretnego zakładu pogrzebowego oraz zarzuty dotyczące prywatnej działalności prowadzonej na terenie publicznego prosektorium.
2 lipca nowy zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego wydał oświadczenie, w którym poinformował, że "rozwiązał umowę o pracę z pracownikiem pełniącym funkcję koordynatora prosektorium, bez wypowiedzenia, z winy pracownika (art. 52 Kodeksu pracy), ze skutkiem natychmiastowym".
Poprzedni zarząd skierował we wrześniu 2025 r. zawiadomienie do prokuratury o "podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na założeniu w pomieszczeniach prosektorium i posługiwaniu się zamontowanym urządzeniem podsłuchowym", a w lutym 2026 r. - o "podejrzeniu popełnienia przestępstwa naruszenia obowiązku zachowania w tajemnicy informacji pozyskanych w związku z wykonywanym zawodem poprzez publikację materiałów w postaci zdjęć z badań sekcyjnych wraz z opisami na portalu społecznościowym". W pierwszym przypadku postępowanie zostało umorzone, w drugim - prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa.
Kierownictwo wiedziało od kwietnia 2025 r.
Okazuje się jednak, że o nieprawidłowościach w prosektorium kierownictwo WSP wiedziało prawdopodobnie już od kwietnia 2025 r. Tak wynika z materiału dziennikarzy Onetu, którzy rozmawiali z kobietą, której matka zmarła na tamtejszym SOR i jej ciało trafiło do prosektorium. Kobieta wraz ze swoją krewną miały usłyszeć cennik za usługi tanatokosmetyczne w prosektorium, sugerowany był im wybór konkretnego zakładu pogrzebowego. Wbrew woli rodziny dokonano także sekcji zwłok zmarłej i nie poinformowano o możliwym odwołaniu się od sekcji.
Kobieta spotkała się w kwietniu 2025 r. z dyrektor szpitala ds. medycznych, dr Agatą Kusz-Rynkun oraz kierownikiem oddziału patomorfologii. Mówiła wówczas o nieprawidłowościach w prosektorium. Kierownictwo przepraszało i deklarowało wyciągnięcie konsekwencji wobec człowieka, który kontaktował się z nią i jej krewną z ramienia prosektorium. Miał to być właśnie Artur Habowski.
"Zdecydowałam się mówić [obecnie] również dlatego, żeby podkreślić, że dyrekcja szpitala o wszystkim wiedziała, bo my powiedziałyśmy i o nagabywaniu rodziny w żałobie, i o wyciąganiu pieniędzy, i o utrudnianiu odebrania zwłok, i o innych rzeczach"
- powiedziała kobieta w rozmowie z onet.pl.
W ostatnich dniach TV Republika ujawniła rozmowy Artura Habowskiego, jakie prowadził z bliskimi osób zmarłych. Miał w nich sugerować wybór konkretnego zakładu pogrzebowego, a także przedstawiać procedurę pozwalającą na wyłudzenie dodatku pogrzebowego.