W grudniu 2019 r. 27-latek staranował radiowóz, w wyniku czego rannych zostało dwóch policjantów. Z obrażeniami trafili do szpitala, gdzie spędzili święta Bożego Narodzenia.
"Tamto zdarzenie niczego nie nauczyło 27-latka, który ponownie szalał na drodze. Kierując osobowym volkswagenem, nie zatrzymał się do kontroli, popełnił szereg wykroczeń, a dodatkowo przewoził w pojeździe osoby nieletnie"
– powiedziała policjantka.
Do pościgu za nim doszło w środę (14 października br.). W Lubieszowie, w powiecie nowosolskim, przed godziną 20 policjanci zauważyli osobowego volkswagena, a w nim młodego mężczyznę, który jechał bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Mundurowi podjęli próbę zatrzymania go do kontroli drogowej, ten jednak zignorował ich sygnały i zaczął uciekać.
Podczas pościgu kierujący volkswagenem poruszał się od prawej do lewej strony drogi. W pewny momencie zamienił się miejscami z pasażerem. Po przejechaniu kilku kilometrów policjanci zatrzymali uciekający pojazd, a siedzący za jego kierownica znajomy 27-latka od razu przyznał się, że to nie on prowadził w chwili wydawania sygnałów do zatrzymania się.
"27-latek kolejny raz okazał lekceważące podejście do bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego oraz obowiązujących przepisów prawa. Dlatego ponownie trafi przed oblicze sądu zarówno za popełnienie przestępstwa, jak i licznych wykroczeń"
– zapowiedziała Dąbrowicz-Kozłowska.