Przed tygodniem informowaliśmy o sytuacji asesorów mianowanych przez prezydenta RP. Nominacje otrzymało 211 asesorów sądów rejonowych i 18 asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych. W kwestii nominacji głowę państwa ponaglał minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, twierdząc, że gdyby zaczęli orzekać wszyscy asesorzy, "mielibyśmy wydanych 10,5 tys. wyroków miesięcznie".
W tle była jeszcze kwestia braku kontrasygnaty ze strony premiera Donalda Tuska m.in. dla 18 osób mających objąć asesurą w wojewódzkich sądach administracyjnych. Osoby te zostały wskazane przez Krajową Radę Sądownictwa poprzedniej kadencji, której legalności nie uznawała obecna koalicja rządzącą. Tym samym - aspirujący na asesorów WSA przez kilka miesięcy nie doczekali się na kontrasygnatę Tuska pod swoją nominacją. 25 czerwca 2025 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że postanowienia Prezydenta RP o mianowaniu asesora nie wymagają kontrasygnaty premiera.
Prawo.pl informowało, że prezesi sądów nie chcą dopuścić asesorów do orzekania bez kontrasygnaty szefa rządu, a potwierdziło to stanowisko z MS rozsyłane do szefów apelacji. Portal podaje również, że istnieje koncepcja "kontrasygnaty następczej" - od asesorów mają być odbierane oryginały aktów powołania, wysyłane do Kancelarii Premiera i tam podpisywane przez szefa Rady Ministrów. Ma się ona zrealizować do 30 lipca przy wsparciu "kierowców właściwych sądów okręgowych", którzy będą odbierać akty powołań i zawozić do KPRM.
Kontrasygnata następcza
I taka też "kontrasygnata następcza" stała się faktem. Dziś pierwszy - podpisany wcześniej przez prezydenta dokument - sygnował także szef rządu.
„Dramat tej sytuacji” - mówił Donald Tusk - polega na tym, że „dwie instytucje odpowiedzialne za ochronę i respektowanie konstytucji zawiązały coś na kształt politycznego spisku, aby tę konstytucję złamać”. Dodał, że Trybunał Konstytucyjny „w swoim nieprawidłowym składzie” z prezesem Bogdanem Święczkowskim na czele postanowił „odpowiedzieć pozytywnie na zamówienie pana prezydenta Nawrockiego stwierdzając, że tego typu dokumenty nie wymagają kontrasygnaty premiera”.
Tusk zaznaczył, że jeśli ktoś uznałby za nieważne orzeczenie wydane przez asesora, który na akcie nominacji nie ma kontrasygnaty, mógłby w związku z tym „de facto uniemożliwić podejmowanie jakichkolwiek działań tej grupie asesorów”.
Premier poinformował, że prezesi sądów, do których trafił „wadliwy dokument” o nominacji asesora odesłali je do Krajowej Rady Sądownictwa z intencją, by trafiły do niego. Tak się stało i premier w środę podpisał pierwszy z tych dokumentów. Zapowiedział, że podpisze też pozostałe.
Lewandowski: Praktyka demokracji walczącej
Dr Bartosz Lewandowski, adwokat, wskazał, że "praktyka »demokracji walczącej« udowadnia, że Prezes Rady Ministrów może sobie w ramach autokontroli cofnąć kontrasygnatę i poinformować o tym na X, a następuje to na skutek skargi osób, które nawet nie mają interesu w złożeniu skargi".
"Jeden ze składów NSA nawet zalegalizował taką praktykę, co oznacza że premier w warunkach »demokracji walczącej« stał się tym, kto daje i odbiera nominacje asesorom sądowym. Oczywiście tylko w państwie #SilniRazem, bo TK orzekł, że kontrasygnata premiera przy tego typu aktach nie jest wymagana"
- dodał.