Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ścigają dyrektor i komendanta z Trybunału Konstytucyjnego. "Ten zamach nabrał nowego wymiaru"

Rzecznik Waldemara Żurka, prok. Anna Adamiak, ogłosiła dziś, że prokuratura postawiła zarzuty dyrektor kancelarii Trybunału Konstytucyjnego oraz komendantowi Straży Trybunalskiej. - Ja tych postanowień nie mam zamiaru respektować. Uważam, że są nielegalne - stwierdził prezes TK Bogdan Święczkowski.

Dziś po południu na stronie Prokuratury Krajowej zamieszczono komunikat prok. Anny Adamiak. Ogłoszono w nim, że przedstawiono zarzuty dwóm osobom - dyrektor Kancelarii Trybunału oraz komendantowi Straży Trybunalskiej.  "Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynu i odmówili składania wyjaśnień" - przekazała rzeczniczka PG.

Według prokuratury dyrektor nie dopełniła ciążących na niej obowiązków poprzez m.in. "uniemożliwienie sędziom TK wykonywania obowiązków służbowych oraz korzystania z uprawnień związanych z pełnieniem urzędu sędziego TK, a także złośliwe i uporczywe naruszanie praw pracowniczych sędziów TK (...), poprzez niezapewnienie im warunków pracy przewidzianych dla sędziów TK".

Z kolei komendant - zdaniem prokuratury - przekroczył uprawnienia poprzez "poddawanie sędziów TK stałej, naruszającej ich godność kontroli w zakresie przemieszczania się po budynku TK, uniemożliwienie im (...) korzystania z pomieszczeń przeznaczonych dla sędziów TK". 

Prokurator wobec obojga podejrzanych zastosował m.in. zawieszenie w czynnościach służbowych, zakaz kontaktowania się z sędziami i pracownikami wykonującymi obowiązki w TK oraz zakaz przebywania w budynku TK.

W sprawie chodzi o sędziów wybranych przez Sejm, ale nie zaprzysiężonych przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Prezes TK komentuje. "Mamy do czynienia z bandyckim państwem"

- Jest to coś niebywałego - komentował w Telewizji Republika prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski.

Ten zamach na konstytucyjny organ, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, nabrał nowego wymiaru. Nie mamy do czynienia z autorytarnym państwem, tylko bandyckim państwem. Te osoby, które zdecydowały o tym, żeby przedstawić zarzuty pani dyrektor, oprócz tego, że dysponują mierną wiedzą prawniczą, bo zdecydowały, żeby zarzuty sformułować, że działali wspólnie i w porozumieniu ze mną. Wszystkie decyzje dotyczące tej czwórki podejmowałem osobiście, nie pani dyrektor i nie komendant straży. To ofiary nieudolności tych ludzi. Boją się zaatakować mnie, nie mają możliwości, więc atakują kobietę, pani dyrektor z wieloletnim stażem na stanowiskach urzędniczych, uczciwą osobę, niezwykle etyczną. 

– powiedział Święczkowski.

Prokuratorów, którzy podjęli taką decyzję, nazwał "damskimi bokserami".

- Pani dyrektor dostała środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji, ma się stawiać na komisariacie. Ma zakaz kontaktowania się z sędziami i pracownikami Trybunału Konstytucyjnego. Na szczęście, nie ma zakazu kontaktowania się z prezesem - podkreślił.

"Zapamiętajcie sobie nazwisko Piaseczny, mam nadzieję, że już niedługo prokurator. Musimy pamiętać o Żurku i pani prokurator, która kieruje tym zespołem" - powiedział Święczkowski, dodając, że "człowiek, który wydał to postanowienie, nigdy nie powinien być prokuratorem". Dodał też, że jego zdaniem Andrzej Piaseczny nie jest prokuratorem legalnie wykonującym swoje obowiązki w Prokuraturze Krajowej.

- Ja tych postanowień nie mam zamiaru respektować. Uważam, że są nielegalne. Jeżeli pani dyrektor będzie chciała wykonywać obowiązki, to drzwi do Trybunału są otwarte - przekazał prezes TK, dodając jednak, że będzie rozumiał, jeżeli dyrektor i komendant będą chcieli zastosować się do środków zapobiegawczych w obawie o kolejne represje. "Zostawiam ich woli, czy będą chcieli pojawiać się w Trybunale" - dodał.

Źródło: niezalezna.pl, PAP, Telewizja Republika

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska