Nawrocki rozpoczął swoje wystąpienie od oceny sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie społeczność międzynarodowa. Jak podkreślił, tegoroczna sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ rozpoczyna się w wyjątkowo trudnym momencie.
„81. sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ rozpoczyna się w jednym z najtrudniejszych, w moim przekonaniu, momentów od czasu powołania Organizacji Narodów Zjednoczonych” - podkreślił.
Prezydent przypomniał przy tym, że Polska od początku istnienia organizacji uczestniczyła w tworzeniu powojennego ładu.
Polska była w istocie państwem założycielskim ONZ. Od zarania istnienia ONZ towarzyszy nam pytanie o fundamenty ładu międzynarodowego, który współtworzymy w ramach naszej organizacji. Mimo wielu osiągnięć nie możemy zapomnieć, że u źródeł jej powstania znajduje się pewien błąd pierwotny, który do dziś rzutuje na wiarygodność systemu
– podkreślił prezydent.
Karol Nawrocki odniósł tę kwestię bezpośrednio do historii Polski. Zwrócił uwagę, że ONZ powstała jako odpowiedź na doświadczenie II wojny światowej, jednak nie została oparta na zasadzie, że za naruszenie prawa musi nastąpić odpowiedzialność.
ONZ powstała jako odpowiedź na największą tragedię w dziejach ludzkości, na II Wojnę Światową. Ale nie została oparta na prostej i fundamentalnej zasadzie, że za każdą winą musi iść odpowiedzialność, a czasami sprawiedliwa kara. Dla Polski nie jest to kwestia abstrakcyjna. W chwili, gdy tworzono fundamenty ONZ mój naród, ofiara dwóch totalitaryzmów, znajdował się pod dominacją jednego z nich - sowieckiej Rosji. A po paroletniej, niszczycielskiej okupacji, drugiego - Niemiec
– mówił prezydent.
Prezydent mówił również o Polakach, którzy walczyli podczas wojny, a po jej zakończeniu nie doczekali się sprawiedliwości.
„Tysiące polskich bohaterów, którzy walczyli o wolność Europy i całego świata, było wówczas więzionych, torturowanych i skazywanych na śmierć”.
„Państwo odpowiedzialne za te zbrodnie współdecydowało o kształcie powojennego ładu”
Jednym z najmocniejszych fragmentów wystąpienia była krytyka powojennego układu sił. Nawrocki zwrócił uwagę, że państwo odpowiedzialne za zbrodnie jednocześnie uzyskało szczególną pozycję w systemie ONZ.
ONZ już wtedy istniało. Jednocześnie państwo odpowiedzialne za te zbrodnie współdecydowało o kształcie powojennego ładu, jako stały członek Rady Bezpieczeństwa. Zadośćuczynienie za tamten czas i tamte winy, nigdy nie zostało Polsce okazane
– podkreślił.
W dalszej części przemówienia Nawrocki połączył historyczny brak odpowiedzialności z późniejszymi problemami dotyczącymi bezpieczeństwa międzynarodowego.
Brak rozliczenia tej zbrodni nie był jedynie historycznym zaniedbaniem. Stał się sygnałem, że naruszanie prawa międzynarodowego, agresja i imperialna polityka mogą zostać bez realnych konsekwencji. To właśnie ten brak sprawiedliwości, ten swoisty grzech pierworodny powojennego porządku tworzy przestrzeń dla powrotu dawnych, agresywnych ambicji i metod działania - dodał.
Prezydent odniósł tę uwagę także do współczesnych konfliktów i polityki państw, które kwestionują obowiązujące zasady prawa międzynarodowego.
Dzisiejsza agresywna polityka niektórych państw nie jest zatem zjawiskiem oderwanym od historii. Jest jej bezpośrednią konsekwencją. Państwo, które nie poniosło odpowiedzialności za swoje czyny, łatwiej ponownie sięga po te same narzędzia. Dlatego tak ważne jest, abyśmy dziś, jako wspólnota międzynarodowa przywrócili pełne znaczenie zasadzie odpowiedzialności. Bez niej nie będzie trwałego pokoju, a prawo międzynarodowe zostanie jedynie deklaracją pozbawioną realnej siły
– podkreślił prezydent Nawrocki.
W swoim wystąpieniu prezydent mówił także o współczesnych zagrożeniach dla bezpieczeństwa. W kontekście Rosji wskazywał m.in. na jej politykę imperialną oraz konieczność obrony zasad zapisanych w Karcie Narodów Zjednoczonych.