We wtorek przed rozpoczęciem posiedzenia rządu, jeszcze przed tematem "kryzysu w Trybunale Konstytucyjnym", jak określił zamach na instytucję Donald Tusk, szef gabinetu przekonywał o rzekomych prowokacjach na granicy Polski z Obwodem Królewieckim.
Tusk poinformował o uruchomieniu specjalnej operacji służb. Działania mają być prowadzone są w województwie warmińsko-mazurskim i na Podlasiu. W operację zaangażowano policję, Straż Graniczną, służby specjalne oraz funkcjonariuszy jednostek kontrterrorystycznych.
Tusk znów straszy czy odwraca uwagę od TK? "W pierwsze połowie listopada..."
Jak przekazał szef koalicji 13 grudnia - polskie służby od pewnego czasu otrzymywały ostrzeżenia dotyczące możliwych działań destabilizacyjnych ze strony Rosji.
Otrzymywaliśmy od dłuższego czasu informacje od naszych służb, a także służb sojuszniczych, że właśnie w tych dniach, w pierwszej połowie listopada, może dojść do aktów dywersji albo poważniejszych prowokacji na granicy z Federacją Rosyjską lub do aktów sabotażu przygotowanych przez wrogie służby
– mówił.
Tusk, co więcej, powołał się na rozmowę z dowódcą sił NATO i wojsk amerykańskich w Europie, który miał ostrzegać przed możliwą eskalacją sytuacji. "On także uprzedzał o możliwym scenariuszu eskalacji zdarzeń jeszcze jesienią tego roku" - przekonywał szef rządu.
Premier wskazał, że chodziło między innymi o możliwość wtargnięcia na terytorium Polski uzbrojonych osób. "Zdecydowaliśmy o skierowaniu takich poważnych sił policyjnych, wzmocnieniu Straży Granicznej i kontrterrorystów" - dodał.
Powiedział także, że do opisywanego przez niego zdarzenia miało dojść tuż po północy. Straż Graniczna miała wówczas zaobserwować ruch osób posługujących się latarkami w rejonie granicy polsko-rosyjskiej.
Tuż po północy otrzymałem informację od Straży Granicznej, że zaobserwowano niepokojący ruch na granicy polsko-rosyjskiej. Osobnicy z latarkami. Bardzo szybko zmobilizowaliśmy tam odpowiednie siły i środki i udało się zapobiec próbom prowokacji, jeśli takie były zamiary
– powiedział.
Tusk zastrzegł jednocześnie, że służby nie są w stanie jednoznacznie ustalić intencji zaobserwowanych osób.
Kamiński: cyniczni manipulanci
Do przekazanych przez Tuska informacji odniósł się w mediach społecznościowych Mariusz Kamiński, były szef MSWiA.
"Rząd skoncentrował duże siły policyjne i wojskowe przy granicy z Obwodem Królewieckim. Rządzący mówią o potencjalnej prowokacji i próbują skupić uwagę na zagrożeniu ze strony Rosji"
– zaczął europoseł PiS.
Jak podkreślił - "obowiązkiem rządu w takiej sytuacji jest podniesienie w regionie stopnia alarmowego przynajmniej do poziomu CHARLIE i przekazanie szczegółowych informacji Prezydentowi RP".
Przypomniał również, że "rząd utrzymuje tymczasem niski stopień alarmowy BRAVO, a Prezydent nie jest informowany o żadnym realnym zagrożeniu".
Po co kazali policji wydać broń maszynową? Chcą wytworzyć w Polsce atmosferę strachu. Cyniczni manipulanci.
– podsumował Kamiński.
Rząd skoncentrował duże siły policyjne i wojskowe przy granicy z Obwodem Królewieckim. Rządzący mówią o potencjalnej prowokacji i próbują skupić uwagę na zagrożeniu ze strony Rosji. Obowiązkiem rządu w takiej sytuacji jest podniesienie w regionie stopnia alarmowego przynajmniej do poziomu CHARLIE i przekazanie szczegółowych informacji Prezydentowi RP. Rząd utrzymuje tymczasem niski stopień alarmowy BRAVO, a Prezydent nie jest informowany o żadnym realnym zagrożeniu. Po co kazali policji wydać broń maszynową? Chcą wytworzyć w Polsce atmosferę strachu. Cyniczni manipulanci.
— Mariusz Kamiński (@Kaminski_M_) November 3, 2026