Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tusk kontynuuje szopkę z odkręconą tablicą. Co wymyślił tym razem?

Szef redakcji polskiego wydania Politico Michał Broniatowski zwęszył nie lada "aferę". Według dziennikarza polski ambasador w Unii Europejskiej Andrzej Sadoś odkręcił z holu wejściowego budynku polskiego przedstawicielstwa w Brukseli tabliczkę z nazwiskiem Donalda Tuska. A to całe zamieszanie miałoby rzekomo być związane z przyjazdem premiera Mateusza Morawieckiego do Brukseli. Temat podchwycił sam zainteresowany - czyli Tusk. Dziś wymyślił, że tabliczkę odda... na charytatywną licytację.

Autor:

Sprawa wydawała się być na tyle "bulwersująca", że aż zainteresował się nią... "Newsweek".

Poproszono więc o komentarz Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W odpowiedzi MSZ wyjaśnił, że przyczyną zniknięcia tabliczki jest... remont.

Taki argument jednak do "króla Europy" nie dotarł. Tusk woli robić z siebie ofiarę.

Mniejsza o tabliczkę. Ważne, żeby Polski nie odkręcili od Unii Europejskiej

- napisał przewodniczący Rady Europejskiej wczoraj na Twitterze.

Dziś Tusk kontynuuje swój teatrzyk. 

Spytałem wczoraj pana ambasadora Sadosia, czy nie użyczyłby tej tabliczki np. do jakieś akcji charytatywnej, i byłem mile zaskoczony jego niezwykle uprzejmą reakcją 

- powiedział Tusk, pytany o sprawę przez polskich dziennikarzy.

Sam Sadoś nie zabrał głosu w tej sprawie, ale źródła w przedstawicielstwie twierdzą, że zarzuty są absurdalne, bo to już któraś z kolei wizyta premiera Morawieckiego i podczas wcześniejszych tablica wisiała.

- Nikt nie chce fałszować historii, nikt nie chce odbierać należnych zasług. To kwestia remontu 

- zapewniał dyplomata.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane