Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tu nie chodzi o Trybunał. Witold Gadowski o zagrożeniu dla istnienia Polski

Państwo, w którym obywatele tracą zaufanie do prawa, a politycy nie tworzą podstaw do istnienia niebędącego przedmiotem sporu „civitas”, chyli się ku upadkowi i należy o tym gromko alarmować - pisze Witold Gadowski w "Gazecie Polskiej".

Trzecia RP nie tylko nie stworzyła „civitas” niebędący przedmiotem sporu, ale nawet nie wytworzyła regulującej życie tradycji – jest więc bękartem niepodległego państwa. Jeżeli polski naród chce mieć prawdziwe państwo, to już dziś powinien przystąpić do jego budowy, niezależnie od zbękarconej przez sąsiadów Trzeciej RP. Zmieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego świadczy o tym, że skupieni wokół Tuska kompradorzy nie tylko nie wierzą w niepodległe państwo, ale gotowi są wyprzedawać jego resztki jedynie po to, aby zapewnić sobie jakie takie powodzenie. Trybunał, który z założenia ma pełnić rolę arbitra pomiędzy państwowymi organami i studzić temperamenty co bardziej krewkich wysokich urzędników, stał się w istocie politycznym łupem i pełni dziś rolę kolejnej przechowalni dla partyjnej drugiej i trzeciej ligi. Cały spór media przestawiają w kontekście tego, kto i jaką pełni funkcję oraz czyim jest człowiekiem. Do tego dolewa się oliwy rozważań na temat tego, kto został mianowany legalnie, a kto wymogów legalności powołania nie spełnia. Tak dzieje się zawsze, gdy naruszona zostanie państwowotwórcza tradycja (fundament każdego poważnego państwa) oraz zakwestionowane zostaną idee sensownie trwającego w dziejach „civitas”. Pomysł mówiący, że kto sprawuje władzę, ten może potraktować wszystkie instytucje państwa jako swoje łupy, de facto znamionuje myślenie w kategoriach: to siła ma prymat nad prawem i cofa państwo do epoki trybalistycznej – plemiennej. To myślenie turańskie (wedle systematyki zaproponowanej przez Feliksa Konecznego). Rządy kolejnych ekip w Trzeciej RP znamionuje właśnie proces wypierana cech kultury łacińskiej przez praktyki rodem z turańskiej dziczy. I dzieje się to od momentu o wiele wcześniejszego niż wpuszczenie do Polski milionów intruzów ze Wschodu.

Gra o TK może prowadzić do całkowicie rujnujących polską państwowość praktyk. Przykładem tego są rojenia komucha Czarzastego, któremu wydaje się, że może sytuować swoje fantazje na równi z rozporządzeniami Prezydenta RP. Czarzasty zawsze był sługą Wschodu, więc to nie może dziwić, jednak reakcja na jego bezczelne tyrady wskazuje, że mechanizm państwa ulega coraz większej destrukcji. Pełnimy praktycznie rolę gospodarstwa pomocniczego dla Rzeszy Niemieckiej, po co więc szanować u nas instytucje niepodległego państwa Polaków. Ekipa Tuska świadomie deprecjonuje wagę kolejnych organów państwa, aby tym samym wybić Polakom z głowy aspiracje do suwerenności i samostanowienia. Kreowanie się dziś na „Europejczyka” w istocie jest zdradą wobec polskiego etosu. 

Ktoś powie, że używam zbyt wielkich hiperboli do zwykłego sporu pomiędzy politycznym stronnictwami, ale przecież każdy, kto stanie wobec gorączki politycznej w wystarczającym oddaleniu, dojrzy skutki prowadzonych właśnie gier wokół prezydenckich uprawnień, arbitrażowej roli najwyższych organów sądowniczych czy także wobec samego stosunku do najnowszej historii Polaków. Jeżeli nie jesteśmy w stanie w sposób przewidywalny i apolityczny kształtować najważniejszych dla naszej niepodległości organów państwa, to znaczy, że wpływy wrogiej agentury, zepsucie kręgów politycznych i zwykła korupcja zaczęły zagrażać już istnieniu naszego państwa. Niech nikogo zatem nie zwiodą spory wokół konkretnych postaci i nazwisk – tu działa mechanizm odbierający Polsce istnienie.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej