Jak wynika z informacji przekazanych przez PAP Biznes, resort finansów złożył stosowne dokumenty emisyjne. Z oficjalnego komunikatu dowiadujemy się, że pułap programu zwiększono do 100 mld euro. W marcu 2025 r. wynosił on 85 mld euro. To wzrost o ok. 18% w ciągu roku.
Decyzja o gigantycznym pułapie zadłużenia zagranicznego jest szczególnie alarmująca, gdy spojrzymy na bieżący stan kasy państwa. Zaledwie w ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2026 roku rząd osiągnął potężny deficyt budżetowy w wysokości aż 48,5 mld zł (przy dochodach na poziomie 78,3 mld zł oraz wydatkach rzędu 126,8 mld zł). Aby zobrazować skalę tego zjawiska, wystarczy przypomnieć, że rząd Zjednoczonej Prawicy przez cały 2018 rok zanotował deficyt w wysokości 10,4 mld zł, a w roku 2019 było to 13,7 mld zł. Obecna ekipa rządząca przebiła te całoroczne wyniki w zaledwie 60 dni.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Dodajmy, że za rządów Zjednoczonej Prawicy często występowały nawet nadwyżki budżetowe po pierwszych miesiącach danego roku, np. po pierwszym półroczu czy po lipcu. Należy pamiętać, że dochody z podatków często spływają w miarę równomiernie, natomiast potężna kumulacja zaplanowanych wydatków (np. rozliczenia dużych inwestycji, dopłaty do samorządów) następuje w ostatnich miesiącach (zwłaszcza w grudniu). Tymczasem teraz - pod rządami koalicji Tuska - już na początku roku mamy do czynienia z kolosalną dziurą budżetową - co zatem czeka nas w listopadzie i grudniu?
Działania rządu skomentował Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista i poseł Prawa i Sprawiedliwości. Ekspert przypomina, że państwo ma w tym roku do zaciągnięcia około 600 mld zł brutto, a przy założonym rocznym deficycie na poziomie 272 mld zł „to pożyczanie jest stałym procesem”.
Gigantyczny limit emisji obligacji poza granicami kraju sugeruje, że chłonność rynku wewnętrznego mogła ulec wyczerpaniu. Zdaniem posła Kuźmiuka, decyzja resortu finansów jasno pokazuje, „że ministerstwo finansów mocniej chce się zapożyczać w walutach obcych niż w walucie krajowej”. Jak dodaje:
„Być może jest tak, że polski system finansowy już tym zapotrzebowaniom na pożyczanie nie jest w stanie sprostać.”.
Zwiększanie udziału długu w walutach obcych stanowi potężne zagrożenie dla gospodarki państwa, przypominające mechanizmem sytuację kredytobiorców frankowych - mówi Kuźmiuk.
„Pożyczanie w euro, jeżeli chodzi o oprocentowanie jest tańsze. Niemniej - pożyczając w walucie obcej, bierzemy na siebie ryzyko kursowe. To trochę jak w przypadku franków szwajcarskich, w których ludzie pożyczali, bo był korzystny kurs”
– tłumaczy ekonomista. Zagrożenie to obrazuje na konkretnym i bardzo namacalnym przykładzie:
„Ryzyko kursowe polega na tym, że jeżeli złotówka osłabnie - teraz w stosunku do euro to jest 4,3 Ale jeśli będzie 5 zł, to będzie to oznaczało, że całe te 70 groszy jest ryzykiem kursowym. Wtedy to pożyczanie zamiast wspomnianych np. 3 proc., sięga 5, a być może i więcej.”.
Kuźmiuk podkreśla również inne strategiczne zagrożenia dla suwerenności finansowej Polski. Przypomina, że "postawienie na pożyczanie w walucie obcej jest zawsze - po pierwsze - pożyczaniem u podmiotów zagranicznych, co zawsze rodzi ryzyko konieczności wcześniejszej spłaty, a po drugie - ryzyko kursowe.”. Zwraca przy tym uwagę na całkowite odwrócenie bezpiecznego dla finansów publicznych trendu, który dominował w ostatnich latach.
„Za naszych rządów pożyczanie w walutach obcych się zmniejszało, a zwiększała się proporcja pożyczania w kraju, w polskiej walucie” – podsumowuje poseł PiS.