Podejrzanych w wieku 19, 21 i 22 lat zatrzymano w Warszawie. Według ustaleń policji, ich rola w grupie przestępczej sprowadzała się od odbioru pieniędzy. Udało się ich powiązać z dwoma oszustwami, dokonanymi w połowie września w Białymstoku.
Przestępcy działali metodą "na policjanta". Najpierw na telefon stacjonarny obu pań pokrzywdzonych zadzwonił mężczyzna i - podając się za funkcjonariusza - twierdził, że pieniądze zgromadzone na ich kontach bankowych są zagrożone. Przedstawił wersję o tym, że śledczy rozpracowują grupę przestępczą, w którą zamieszana jest kasjerka z banku. Przekazanie pieniędzy osobie, która po nie przyjdzie, miała nie tylko je zabezpieczyć, ale i pomóc w śledztwie.
Obie kobiety uwierzyły oszustom, łącznie straciły blisko 45 tys. zł i dopiero gdy uświadomiły sobie, że padły ofiarą przestępstwa - zawiadomiły prawdziwych policjantów.
Trzech mężczyzn podejrzanych o udział w tych oszustwach zatrzymano w Warszawie, pieniędzy nie udało się odzyskać. Jak poinformował zespół prasowy podlaskiej policji, starsi usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i oszustw. Na wniosek prokuratury zostali aresztowani. 19-latek, oprócz oszustwa, podejrzany jest też o posiadanie narkotyków, wobec niego zastosowano tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze.
Przed miesiącem w bardzo podobnej sprawie oszustw metodą "na policjanta" zatrzymano dwóch innych młodych mieszkańców województwa mazowieckiego. Część prób z ich udziałem była nieudana, ale trzy starsze osoby straciły w ten sposób łącznie blisko 200 tys. zł. Tu również pieniędzy nie udało się odzyskać.
Według danych Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, od początku tego roku oszuści działający metodą "na wnuczka" lub wykorzystując jej zmodyfikowane wersje, podając się nie tylko za członków rodziny, ale za policjantów, próbowali oszukać w ten sposób w regionie ponad dwieście osób.
Biorąc pod uwagę aktywność oszustów, policja co jakiś czas powtarza apel o zachowanie szczególnej ostrożności i nieprzekazywanie pieniędzy obcym, zanim nie skontaktujemy się z osobą, do której gotówka miałaby trafić. Przypomina przy tym, że tzw. legendy, czyli wersje zdarzeń przedstawiane przez oszustów, są bardzo różne, mogą się oni podawać nie tylko za wnuczka lub innego członka rodziny, ale np. za policjantów, w tym funkcjonariuszy CBŚP czy pracowników różnych instytucji.
Policja powtarza też apel do rodzin osób starszych, by przypominały bliskim o zagrożeniach i opisywali, jak działają oszuści. Podkreśla, że sama nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy i nigdy nie dzwoni z takim żądaniem, nie informuje też telefonicznie o prowadzonych działaniach.