Szereg opisanych przez dziennikarzy skandali w systemie ochrony zdrowia skłonił minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę do zabrania głosu. W środę szefowa resortu zorganizowała konferencję prasową, informując o planach ministerstwa na poprawę sytuacji w opiece zdrowotnej i pozbycie się patologii z systemu wynagradzania lekarzy.
Wśród zapowiedzianych rozwiązań znalazły się m.in. likwidacja tzw. kominów płacowych i lekarskich spółek, przyspieszenie wdrożenia Centralnej e-Rejestracji o dwa lata oraz wprowadzenie kar sięgających nawet miliona złotych za brak przejrzystości w dostępie do świadczeń.
Polską ochronę zdrowia tworzą przede wszystkim tysiące zaangażowanych ludzi – dyrektorzy placówek, medycy oraz urzędnicy, którzy każdego dnia wykonują swoją pracę z poczuciem misji i odpowiedzialności za pacjentów. Ale przez lata w systemie narastały problemy, które stworzyły przestrzeń do nadużyć i wykorzystywania luk prawnych przez osoby stawiające własny interes ponad dobrem pacjenta
– mówiła Sobierańska-Grenda.
Szefowa resortu podkreśliła również, że proponowane rozwiązania są efektem wielomiesięcznych prac legislacyjnych. "Przez ostatnie miesiące w Ministerstwie Zdrowia trwały intensywne prace nad reformami, które dziś przekładają się na gotowe rozwiązania legislacyjne. To projekty dotyczące e-zdrowia, świadczeń opieki zdrowotnej, polityki lekowej czy zawodów medycznych. To konkretne działania, które krok po kroku porządkują system ochrony zdrowia i wzmacniają pozycję pacjenta" – podkreśliła.
Wprowadzimy maksymalne poziomy wynagrodzeń – zarówno indywidualnych, jak również maksymalnych wydatków w ramach budżetów szpitali ze środków, które przekazujemy z Narodowego Funduszu Zdrowia
– dodała.
W rozmowie z dziennikarzami, na pytanie o dymisję odpowiedziała: "Mam kontrakt zawarty z premierem. Każdego dnia zgodnie z tym kontraktem kontynuuję swoją pracę. Jak państwo widzą, bardzo dużo aktów prawnych i dużo decyzji zostało podjętych przez te jedenaście miesięcy. I dopóki będziemy z panem premierem ten kontrakt kontynuowali, będę w Ministerstwie Zdrowia".
Sondaż. Kto powinien odejść?
Równolegle z dyskusją o reformach pracownia SW Research na zlecenie „Wprost” sprawdziła, jak Polacy oceniają odpowiedzialność za aferę w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Największa grupa badanych – 22,7 proc. – uważa, że konsekwencje powinny objąć cały rząd. Respondenci wskazali, że w związku z aferą do dymisji powinien podać się premier Donald Tusk wraz z całym gabinetem.
Niewiele mniej, bo 21,2 proc. ankietowanych, wskazało na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Z kolei 14,4 proc. respondentów uważa, że stanowisko powinna stracić minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
3,9 proc. uczestników badania wybrało odpowiedź „ktoś inny”. W uzasadnieniach najczęściej pojawiało się nazwisko prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, a część respondentów wskazywała, że odpowiedzialność powinni ponieść „wszyscy wyżej wymienieni”.
Jednocześnie 7,3 proc. badanych uważa, że w związku z aferą nikt nie powinien stracić stanowiska. Stosunkowo liczna grupa respondentów nie potrafiła jednoznacznie ocenić sytuacji – 20,6 proc. odpowiedziało, że nie ma zdania, natomiast 9,9 proc. przyznało, że nie zna sprawy.