W środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła pakiet planowanych zmian w ochronie zdrowia. Obejmowały m.in. wprowadzenie jawności umów zawieranych przez podmioty mające umowy z NFZ, wprowadzenie limitu wynagrodzenia za godzinę pracy dla medyków, wprowadzenie ewidencji czasu pracy w szpitalach i przychodniach. Minister zapowiedziała także szybsze pełne uruchomienie e-rejestracji i stworzenie e-kolejki.
Widmo zamknięcia oddziałów
Ekspert ds. ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego część planowanych zmian ocenił w rozmowie z PAP pozytywnie.
Jednak zauważył, że trudny do wprowadzenia może się okazać limit 240 zł brutto za godzinę pracy dla medyków.
To na razie są pomysły, nie wiem czy limit zarobków na godzinę się utrzyma. Taka kwota może spowodować, że część lekarzy, szczególnie wykonujących zabiegi, przejdzie do sektora prywatnego
– powiedział Gryglewicz.
Podkreślił, że wśród propozycji zabrakło takich, które rozwiązywałby najważniejszy problem polskich pacjentów - czyli ograniczenie dostępności do świadczeń i bardzo długie kolejki do specjalistów. Zaznaczył, że to jego zdaniem niepokojące.
- Mówimy o monitorowaniu kolejki, ale nie mówimy, co zrobić, żeby te kolejki skrócić. Cóż z tego, że pacjent będzie widział siebie w kolejce za dwa lata? Dla pacjenta ważniejsza niż elektroniczne rejestry jest wizyta w perspektywie miesiąca, dwóch - powiedział ekspert.
Gryglewicz zauważył, że wprowadzenie rygorystycznych przepisów ograniczających czas pracy lekarzy może spowodować, że część z nich będzie musiała zrezygnować z pracy w kilku miejscach. Efektem będzie wydłużenie kolejek.
To może spowodować zamknięcie niektórych oddziałów szpitalnych. Mniej lekarzy będzie przyjmować w poradniach specjalistycznych
– powiedział Gryglewicz.