Najpierw Trzaskowski (podczas wystąpienia na żywo na Facebooku) podziękował wszystkim wyborcom oraz osobom zaangażowanym w wybory, w tym wszystkim, którzy zbierali podpisy i organizowali kampanię także innym kandydatom opozycyjnym.
Podkreślał, że trzeba wyciągnąć wnioski z przegranych wyborów i opozycja powinna "zagospodarować energię" swoich wyborców. Ale najwyraźniej sam takich nie wyciągnął, bo po chwili zaczął po staremu narzekać, że wybory prezydenckie "nie były równe", ponieważ "aparat państwa" został zaangażowany po jednej ze stron - Andrzeja Dudy.
"Szkoda, że SN nie rozpatrzył tych wszystkich protestów z należytą uwagą, bo widać było, że sędziowie tylko prześlizgnęli się po tych argumentach"
- mówił.
Kandydat KO dodawał, że opozycja musi się lepiej zorganizować i dotrzeć do wszystkich nieprzekonanych oraz tych, którzy byli "zalewani propagandą mediów PiS-owskich". Trzaskowski apelował o to, aby opozycja nie atakowała się nawzajem, tylko aktywizowała swoich wyborców.
"Najważniejsza jest przebudowa partii politycznych, dlatego stawiam na przebudowę PO i będę wspierał Borysa Budkę w tym, żeby PO stała się jeszcze bardziej otwarta, w tym otwarta na nowych ludzi"
- mówił prezydent Warszawy.
I po chwili zaczął mówić o budowie "nowego ruchu obywatelskiego".
"Te zręby ruchu, które będę tworzył, będę zapraszał do niech samorządowców, niezrzeszonych, którzy nie są w partiach politycznych, będę zapraszał wszystkich ludzi dobrej woli, aktywistów, wszystkich tych, którzy w tych wyborach pokazali, że chcą budować silniejsze społeczeństwo obywatelskie, będę zapraszał ludzi, którzy działają w organizacjach pozarządowych, wszystkich tych, którzy będą chcieli dać nam swoją poradę i budować zaplecze eksperckie"
- zadeklarował Trzaskowski, który dodał, że wśród jego priorytetów będzie "całkowita przebudowa PO" oraz tworzenie wspomnianego ruchu dla tych "którzy nie widzą swojego miejsca w polityce".
A co ze Sławomirem Nitrasem?