Około godz. 19.30 wybuch pożar hali w fabryce folii w Mińsku Mazowieckim. Według wcześniejszych doniesień, akcja gaśnicza ma potrwać przynajmniej kilkanaście godzin.
🔥🚒Mińsk Mazowiecki, woj. mazowieckie
— Państwowa Straż Pożarna (@KGPSP) July 13, 2025
Trwa pożar hali magazynowej o wymiarach 8️⃣0️⃣×5️⃣0️⃣ m, w której prowadzono produkcję opakowań foliowych. 💢Obiekt jest całkowicie objęty ogniem. Trwają działania gaśnicze. pic.twitter.com/JYiEqK8FKn
Trwa pożar hali magazynowej, w której prowadzono produkcję opakowań foliowych. Obiekt jest całkowicie objęty ogniem. Trwają działania gaśnicze - czytamy w najnowszym komunikacie Państwowej Straży Pożarnej.
Podano, że na miejscu jest już około 150 strażaków, 46 samochodów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, w tym specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego.
🚒W działaniach wykorzystywane są również drabiny mechaniczne oraz samochód dowodzenia i łączności. Akcja gaśnicza jest intensywna i będzie kontynuowana przez najbliższe godziny.
— Państwowa Straż Pożarna (@KGPSP) July 13, 2025
✅Na miejsce zdarzenia przybył zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Józef Galica. pic.twitter.com/mKLcRqPw5K
W działaniach wykorzystywane są również drabiny mechaniczne oraz samochód dowodzenia i łączności. Akcja gaśnicza jest intensywna i będzie kontynuowana przez najbliższe godziny. Na miejsce zdarzenia przybył zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Józef Galica
– podała Państwowa Straż Pożarna.
Służby apelują do mieszkańców o profilaktyczne zamknięcie okien, unikanie przebywania na otwartej przestrzeni w pobliżu miejsca zdarzenia oraz ścisłe stosowanie się do komunikatów i poleceń służb.
Działania mogą potrwać wiele godzin. Prosimy o zachowanie spokoju i ostrożności - dodano.
Oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku Paula Antolak powiedziała, że zgłoszenie o pożarze pojawiło się o godz. 19.35. Policja nie ma żadnych informacji o ewentualnych poszkodowanych.
- Z tego co wiemy, wszystkie osoby, które były w hali, zostały ewakuowane
- podkreśliła Antolak. Według Komendy Stołecznej Policji do pożaru doszło z nieustalonych dotąd przyczyn.
AKTUALIZACJA
Tuż przed północą, podczas briefingu prasowego, zastępca Komendanta Głównego PSP nadbryg. Józef Galica poinformował, że pożar jest skomplikowany.
Hala o bardzo dużych rozmiarach, ponad 4 tysiące metrów kwadratowych. Na miejscu jest 60 zastępów Straży Pożarnej, około 280 ludzi. Dogaszamy po prostu te zarzewia ognia, które są widoczne z zewnątrz
- przekazał. - Te działania prowadzone są na równo z poziomu ziemi, jak i z wysokości - zaznaczył. Jak dodał, na miejscu są cztery podnośniki.
Podkreślił, że akcja nie jest łatwa, gdyż bardzo zniszczona jest konstrukcja hali w środku, powyginane są elementy metalowe, które bardzo utrudniają dojście do wnętrza hali oraz, dach hali zapadł się do środka.
Według nadbryg. Galicy, tym co stwarza największe zagrożenie są półprodukty do produkcji opakowań foliowych. Zaznaczył też, że „mamy do czynienia z gazem, który znajduje się w środku”. „Do końca nie jesteśmy pewni, bo to jest instalacja autonomiczna” - zaznaczył.
- Obecnie prowadziliśmy działania przy pomocy naszych urządzeń Mobil Laba. I chcę uspokoić mieszkańców: nie stwierdzono substancji, które by w pewien sposób mogły zagrażać zdrowiu i życiu
- zapewnił zastępca Komendanta Głównego PSP.
Jak dodał, po otrzymaniu zgłoszenia pożaru ogień stwierdzono na dachu całej hali produkcyjnej.
- Pierwsze działania polegały przede wszystkim na obronie sąsiednich budynków, a w sąsiedztwie bardzo bliskiej odległości znajdowała się druga hala, w której składowano bardzo łatwopalne materiały higieniczne. Udało się uratować tę halę
- poinformował. Dodał, że w bardzo bliskiej odległości jest Market Kauffland. - On już też, można powiedzieć, nie jest zagrożony - zapewnił.
To kolejny już tak duży pożar w Polsce w ostatnich dniach. 3 lipca po godzinie 19 zapaliło się poddasze w jednym z budynków na osiedlu przy ulicy Powstańców w Ząbkach. Ogień objął trzy połączone ze sobą budynki. Strażacy, którzy przeszukali wszystkie pomieszczenia, nie znaleźli ofiar, nie ucierpiały także zwierzęta. Trzy osoby, które znajdowały się na zewnątrz obiektu, doznały „bardzo lekkich urazów” i nikt nie trafił do szpitala. Poszkodowanych zostało też trzech ratowników, w tym dwóch funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.
4 lipca Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła w tej sprawie śledztwo. Służby badają też rosyjskie tropy w tej sprawie.