Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tony śniętych ryb w czarnej mazi. Resort Hennig-Kloski niespecjalnie zainteresowany

Po obniżeniu poziomu wody w Jeziorze Pilchowickim na Dolnym Śląsku, na powierzchnię wypłynęły tysiące martwych ryb. W okolicy unosi się odpychający fetor, a sami mieszkańcy mówią o katastrofie ekologicznej. Do interwencji nie kwapi się Ministerstwo Klimatu i Środowiska, na czele z Pauliną Hennig-Kloską i Urszulą Zielińską.

„Tony śniętych ryb i czarna maź płynąca korytem rzeki Bóbr. Wędkarze ochotnicy próbują ratować ostatnie żywe sztuki, wyciągając je ze szlamu i przenosząc do zbiorników transportowych. Nad Jeziorem Pilchowickim rozgrywa się dramat, który wielu świadków bez wahania określa mianem katastrofy ekologicznej” - podaje serwis lwowecki.info.

To za sprawą opróżniania jeziora w celu remontu ponadstuletniej zapory. Wstępnie planowano powolne obniżanie poziomu wody oraz odłów ryb. Spuszczanie wody odsłoniło osady denne, które teraz płyną czarną i gęstą zawiesiną. Ta jest zabójcza dla ryb.

W sieci przybywa wstrząsających nagrań, ukazujących tony śniętych ryb i pojedyncze, które walczą o życie.

Dramatyczna sytuacja wywołała oddolny ruch mieszkańców - rozpoczęto odławianie jeszcze żywych ryb. Do pomocy wezwano wszystkich chętnych posiadających wodery, gumowce i podbieraki.

Na pomoc nie mają co liczyć ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ścisłe kierownictwo resortu nie wspomina słowem, co dzieje się właśnie na Jeziorze Pilchowickim. Nie ma ani jednego wpisu na ten temat na profilach ministerstwa, Pauliny Hennig-Kloski czy Urszuli Zielińskiej. Obie polityk - jeszcze będąc w opozycji - głośno podnosiły wersję o rtęci w Odrze, gdy podobna katastrofa ekologiczna miała miejsce przed laty.

Źródło: lwowecki.info, niezalezna.pl, X

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska