W nocy z soboty na niedzielę na autostradzie M3 na wschodzę Węgier doszło do wypadku autokaru z polskimi turystami; zginęło 12 osób, dziesięć jest w stanie bardzo ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 37 osób odniosło lekkie obrażenia. Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Wracali do kraju z pielgrzymki z Medjugorje.
Telewizja Republika wyemitowała relację kobiety, która przeżyła wypadek i została ranna.
- Siedzenie było wyłamane. Normalnie rękami wyrywałam ziemię, żeby się wydostać. Ale tylko kawałek, później pomogli już strażacy - mówiła kobieta leżąca w szpitalu.
Sama cudem uniknęła śmierci - ma pęknięte ramię i połamane żebra.
Rozmawiałam przez telefon z koleżanką i nagle bum, przewrócił się autobus, przekoziołkował i ja uderzyłam głową. Na tyle byłam przytomna, że wiedziałam, co się stało. Siedzenia były powyrywane, ludzie byli pod siedzeniami. Krzyczeli "ratunku"
– opisywała, dodając: "Co więcej mówić, tragedia ogromna. Nie ma co mówić, to jest nie do przeżycia".