Dziś w programie "Pierwsza rozmowa dnia" na antenie TV Republika wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak, pytany był o stosunek Konfederacji do obecności Polski w UE i nieprzychylne komentarze w tej sprawie ze strony obozu rządzącego.
- Populizmem jest próba dzielenia polskiego społeczeństwa wokół wymyślonych PR-owo i socjologicznie linii sporu. Dzisiaj realne problemy to wciąganie nas w coraz bardziej radykalną politykę klimatyczną, wciąganie nas w mechanizm wspólnego zadłużenia unijnego, to jest wciągnięcie nas w pakt migracyjny, wciąganie nas w Mercosur. W tej sprawie rząd albo nic nie robi, albo działa nieskutecznie. Oni chcą odciągnąć nas od tego, co robią nieskutecznie i skoncentrować nasza uwagę na spektaklu oskarżeń i podziałów - powiedział Bosak.
Sojusznikiem eurosceptyków są eurokraci
Zapytany o niedawny sondaż dotyczący obecności Polski w UE, w którym za Polexitem opowiedziało się 24,7 proc. Polaków, wicemarszałek wskazał, że ten odsetek wzrósł pięciokrotnie w ciągu 7 lat.
- Jeśli w tym tempie dalej głupie i kosztowne pomysły, niszczące gospodarkę, niszczące wolności obywatelskie, będą nakładane na Polaków, to to, czym straszą, po prostu się zrealizuje. Największymi sojusznikami ruchów eurosceptycznych zaczynają być eurokraci. W swojej pyszałkowatości, zapatrzeniu nie widzą, że to oni powodują zmianę nastrojów
- stwierdził polityk Konfederacji.
Dodał, że "poziom krytycyzmu wobec polityki Brukseli narastał od dawna".
- W tej chwili jeśli chodzi o pozytywną i negatywną ocenę działań UE, według badań amerykańskich w Polsce, mamy 50:50. Mniej więcej połowa Polaków negatywnie ocenia działania UE. Połowa z nich wciąż jest za tym, by w UE pozostać, ale to "pozostać i zagryzać zęby", a nie "pozostać, bo jest super". Proces zmian postępuje - wskazał.
"Polacy byli oszukiwani"
Pozytywnie ocenił inicjatywę rządu Czech, który zdecydował, że nie przyjmie rozwiązań wynikających z systemu ETS2. Zalecił jednak cierpliwość w ocenie skuteczności działań Pragi. Pytany o działania, jakie powinien podjąć np. obóz prezydencki w Polsce w tej sprawie, odparł:
- Najważniejsze jest wpierw informować społeczeństwo, ponieważ Polacy byli przez ostatnie dwie dekady oszukiwani co do skutków polityki europejskiej. Skutki są takie, że mamy jedne z najwyższych cen energii w Europie, gwałtowne rosnące ceny ogrzewania mieszkań, rosnące koszty transportu, budownictwa, spadek dostępności prądu w przemyśle i przed sobą wyzwania, na które nikt nie ma pojęcia, skąd wziąć koszty, jeżeli chodzi o modernizację sieci elektroenergetycznych, budowę elektrowni atomowej, budowę morskich farm wiatrowych.