Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Szpitale odcięte od danych o rozliczeniach z NFZ. Gen. Gielerak alarmuje! Chodzi o 13 milionów Polaków

"Co trzeci mieszkaniec Polski leczy się w szpitalach, których dyrekcje wiedzą o regułach finansowania mniej niż reszta kraju. Dyrektor szpitala na Mazowszu, w Wielkopolsce, na Pomorzu czy na Warmii i Mazurach nie prześledzi tego, co jego odpowiednicy w dwunastu województwach mogą dziś policzyć. Bez porównania nie ma doskonalenia ani jakości opieki, ani zarządzania płynnością, od której zależy ciągłość leczenia." - zwrócił uwagę gen. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM) w Warszawie.

W swojej publikacji gen. Gielerak podkreślił, że ok. 13 mln Polaków mieszka w województwach, o których regułach finansowania świadczeń wiemy dziś mniej niż o dwunastu pozostałych. "Nie dlatego, że danych nie ma, ale dlatego, że cztery oddziały wojewódzkie NFZ odmówiły ich udostępnienia." - zwrócił uwagę.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Cztery oddziały odmówiły danych

Oddziały mazowiecki, wielkopolski, pomorski i warmińsko-mazurski odpowiedziały odmową na wniosek o udostępnienie informacji publicznej, uznając te same dane za „informację przetworzoną”. 

Gen. Gielerak podkreślił, że "płatnik zna co do złotówki wykonanie każdego szpitala, a część szpitali nie może poznać nawet zasad rozliczania własnych świadczeń. Asymetria informacji tej skali przekłada się wprost na pozycję negocjacyjną przy aneksach i na horyzont planowania przychodów".

Dyrektor WIM zwrócił uwagę, że dyrektor jednego szpitala może policzyć: "które miesiące obejmują aneksy, w jakim rytmie płatnik koryguje limity i jak wykonanie placówki wypada na tle innych świadczeniodawców w tych samych rodzajach i zakresach umów". W innym natomiast: "zarządza na domysłach"

Co trzeci mieszkaniec Polski leczy się więc w szpitalach, których dyrekcje wiedzą o regułach finansowania mniej niż reszta kraju. Dyrektor szpitala na Mazowszu, w Wielkopolsce, na Pomorzu czy na Warmii i Mazurach nie prześledzi tego, co jego odpowiednicy w dwunastu województwach mogą dziś policzyć. Bez porównania nie ma doskonalenia ani jakości opieki, ani zarządzania płynnością, od której zależy ciągłość leczenia. Odmowa godzi zarazem w transparentność instytucji, która wydaje publiczne pieniądze i z jawności czerpie mandat zaufania. 

– czytamy.

Pełna jawność w Holandii i Danii

Gen. Gielerak dla porównania podał przykłady rozwiązań z innych państw, w których dane są łatwo dostępne.

Nederlandse Zorgautoriteit, urząd nadzoru nad opieką zdrowotną, prowadzi otwarty zbiór Open DIS, gdzie wolumeny i średnie ceny każdego szpitalnego produktu rozliczeniowego może sprawdzić każdy szpital, badacz, pacjent. Sundhedsdatastyrelsen, urząd ds. danych o zdrowiu, co roku publikuje taryfy DRG i dane o działalności szpitali w otwartym banku danych, a więc duński szpital zna warunki finansowania, zanim rozpocznie się kolejny rok rozliczeniowy. Ani w Holandii, ani w Danii jawność płatnika nie osłabiła systemu. Co więcej, dała placówkom podstawę planowania, a płatnikowi wiarygodność.

– czytamy.

Jak ocenił, "reforma ochrony zdrowia zaczyna się tam, gdzie zarządzanie opiera się na dowodach" i dodał: "trudno zaś opierać cokolwiek na dowodach, dopóki leżą one w zamkniętej szufladzie". 

Źródło: niezalezna.pl, x.com, termedia.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska