10 kwietnia 2010 roku. Zimny poranek i tragiczna wiadomość, która wstrząsnęła Polską. W TVP Info w kolejną rocznicę katastrofy smoleńskiej rozmawiano o tym, co działo się 12 lat temu.
- Pamiętam, jak ja się dowiedziałem, nagle zaczęły dzwonić telefony. W pierwszej wersji rozważano, czy ja też nie polecę, z różnych powodów nie poleciałem. Dzwoni 5, 10 osób: gdzie jesteś, czy żyjesz? W ogóle tego nie rozumiałem. Okazało się później, że muszę zadzwonić do osób, które tam miały kogoś na tym pokładzie. Zebraliśmy się w redakcji i rozpoczęliśmy od modlitwy za zmarłych
- wspominał Tomasz Sakiewicz.
#Minęła20 |💬red. @TomaszSakiewicz: Zorientowaliśmy się od pierwszych minut, że nie będzie śledztwa ws. #Smolenśk.a. W mediach działy się już takie rzeczy, jakby przygotowano pewną narracje. Tu nie powinno być żadnej narracji, tylko pytanie: co się stało? pic.twitter.com/BE5g1Q1lEo
— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) April 10, 2022
Jak dodał, "od pierwszych minut było widać, że śledztwa nie będzie". - Mieliśmy takie sygnały od dziennikarzy telewizji publicznej i innych mediów, że jest już jakaś narracja w tej sprawie - mówił Sakiewicz.
Opowiedział też o kulisach pracy "Gazety Polskiej" tuż po katastrofie smoleńskiej.
- Podzieliliśmy się na kilka ekip. Jedna miała się zająć prowadzeniem śledztwa, inni zorganizowaniem Klubów, jedyną siłą było wyjście na ulice. Rzuciliśmy hasło, że musimy wyjść na ulicę, bo wiedzieliśmy, że to jest ten moment, że za chwilę może być za późno, że oni to rozbiją. Dlatego od samego początku były msze, potem było to kontynuowane, żeby nie pozwolić na zapomnienie. Żeby był żywy pomnik z ludzi, który przypominał
- przypominał Sakiewicz.
W nocy wydaliśmy specjalne wydanie "Gazety Polskiej", żeby natychmiast dotrzeć do ludzi.
W ocenie Tomasza Sakiewicza, katastrofa w Smoleńsku na zawsze zmieniła świat. Byłoby inaczej, gdyby żyli Ci, którzy stracili życie 10 kwietnia 2010 roku.
- Gdyby prezydent Kaczyński żył i ludzie, którzy go otaczali, być może nie byłoby wojny na Ukrainie. Proszę zobaczyć, jak powstrzymał nawałę na Gruzję, która była w gorszej sytuacji. Skonsolidowana akcja, którą pokierował Lech Kaczyński, sprawiła, że zachód się zmobilizował. A tu mieliśmy wojnę trwającą od 2014 roku i skandaliczne słowa ministra spraw zagranicznych, który groził wystrzelaniem Ukraińców, jeżeli nie ulegną Moskwie. Znaleźli się w trudnej sytuacji, bo nie było Lecha Kaczyńskiego
- mówił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".
Sakiewicz podkreślił, że po Smoleńsku wyrzucano dziennikarzy z pracy, wyszydzano polityków, którzy mieli inne zdanie niż "promowana wersja". Jak dodał, od początku śledztwa można było uzyskać wiele dowodów od Rosji. - Nie uzyskano, bo nasze władze wysłały sygnał, że to śledztwo rosyjskie i wysłały to samo do zachodu: nas to nie interesuje - mówił.
Prace prowadziła za to podkomisja smoleńska. Jak dodał Sakiewicz, żadna inna katastrofa lotnicza nie została tak dokładnie przebadana przez wiele instytucji. O tym, jakie będą wnioski z raportu końcowego przekonamy się już w poniedziałek 11 kwietnia.