Dr Narcyz Sadłoń do zespołu osobistych lekarzy prezydenta Lecha Kaczyńskiego dołączył we wrześniu 2009 r.
- Miałem akurat dyżur, kiedy kolega lekarz poprosił mnie o opiekę nad kapelanem pana prezydenta - ks. Romanem Indrzejczykiem, który podczas jednej z uroczystości źle się poczuł. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło
- wspomina dr Narcyz.
- Zbyszek, kolega lekarz z zespołu prezydenckiego, pragnął zająć się pracą w klinice i zaproponował mi miejsce, które zwalniał w zespole opieki osobistej pana prezydenta. Pamiętam bardzo dobrze pierwsze spotkanie z panią Marią Kaczyńską, która po prostu zapytała mnie, czy nie chciałbym pomóc jej i mężowi, kiedy zajdzie taka potrzeba. Była to niezwykle ciepła i skromna osoba
- wraca do wspomnień dr Sadłoń.
Lekarz zawsze był w gotowości, aby spieszyć z pomocą prezydentowi i jego żonie. Uczestniczył w wielu podróżach zagranicznych, a na co dzień stacjonował w Szpitalu Wojskowym na Szaserów, nieopodal Pałacu Prezydenckiego.
- Pan prezydent był ostatnią osobą, która na cokolwiek się uskarżała. Pani Maria często nas prosiła, żeby zająć się niegroźnymi dolegliwościami małżonka
- wspomina lekarz.
Podkreśla też, że Lech Kaczyński doskonale znał osoby, z którymi na co dzień pracował, interesował się żywo ich rodzinami.
- Pamiętam sytuację, kiedy Pawłowi Janeczkowi, szefowi ochrony prezydenta, zachorował syn. O chorobie Igora dowiedział się Lech Kaczyński. Zaproponował przełożonym BOR, aby tak zorganizowali służbę, aby Paweł mógł iść do domu i zaopiekować się dzieckiem
- opowiada dr Sadłoń.
Misja, bo tak nazywa lekarz swoją pracę u boku prezydenta, zakończyła się w chwili katastrofy smoleńskiej, w której zginął także jeden z lekarzy z zespołu - gen. dr hab. Wojciech Lubiński.
- Nie było żadnego pożegnania, rozmowy. Zadzwoniła sekretarka z pałacu i powiedziała krótko: "Wie pan, co się stało? To już pan tu nie pracuje"
- mówi.
Po śmierci państwa Kaczyńskich został poproszony przez najbliższą rodzinę zmarłych o opiekę nad mamą prezydenta i prezesa PiS - Jadwigą Kaczyńską.
- Dla mnie katastrofa w Smoleńsku nie była końcem, to był niezwykle ważny moment zwrotny w polskiej współczesnej historii. Swego rodzaju symboliczny początek IV RP. Tak wciąż uważam. Szukałem wtedy odpowiedzi na wiele pytań. Zastanawiałem się jak to jest, że prezydent, czego byłem niejednokrotnie świadkiem, na pokładzie samolotu, w czasie podróży dyplomatycznych prowadził długie rozmowy z dziennikarzami, były one bardzo merytoryczne, ciekawe, wręcz serdeczne dla obu stron rozmówców. A potem mogłem zobaczyć zupełnie inny przekaz w mediach
- ocenia dr Sadłoń.
Dr Narcyz Sadłoń jest podróżnikiem, taternikiem, alpinistą. Uczestniczył w wyprawach wysokogórskich w Himalajach, Alpach i na Kaukazie. Fundator i Prezes Fundacji Leczyć Zdrowo z Kościeliska, twórca i także prezes Instytutu Zdrowego Leczenia oraz polskiej marki Doktor Narcyz.