Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w odpowiedzi na nasze pytania stwierdza, że w sprawie dotyczącej tzw. „fałszywych alarmów” przesłuchano bardzo dużą liczbę świadków, wśród których byli również dziennikarze, a także pracownicy służb, tj. Policji oraz Straży Pożarnej, którzy reagowali na nieprawdziwe zgłoszenia.
Problem z przesluchaniami i zatrzymaniami
Problem w tym, że bardzo wielu z dziennikarzy do tej pory nie zostało wezwanych na rozmowy ze śledczymi. Tak jest w przypadku m.in. dyrektora programowego TV Republika Michała Rachonia czy dziennikarza Adrian Klarenbacha. Rachoń ma być przesłuchany w tym tygodniu. Tempo nie poraża.
Jak zostaliśmy poinformowani przez prokuraturę, przesłuchano również rodzinę prezydenta Karola Nawrockiego przebywającą w mieszkaniu w Gdańsku. Nie jest planowane na chwilę obecną przesłuchanie samego prezydenta.
Żadna z dotychczas zatrzymanych w tych sprawach osób nie została zwolniona przez prokuratora, nie zmieniał on również charakteru pierwotnie zastosowanych środków zapobiegawczych wobec aktualnych podejrzanych – twierdzą śledczy.
Tylko, że o areszcie decydują sądy. Mamy informacje, że część wcześniej aresztowanych osób cieszy się wolnością. Prokuratura twierdzi, że nie jest w stanie potwierdzić lub zaprzeczyć tym doniesieniom.
Jeśli chodzi o informacje dotyczące ilości osób przebywających aktualnie w areszcie, z uwagi na dobro śledztwa, zostaną one przedstawione w późniejszym terminie
– twierdzi prokuratura.
Przypomnijmy, kto i jak był zatrzymywany w sprawie.
Dwie osoby z pięciu zatrzymanych – jak się sugeruje - w związku z majową serią fałszywych alarmów, usłyszały zarzuty, które nie mają żadnego związku z aktualnymi zdarzeniami. Potwierdziła nam to prokuratura. Dwóch z pięciu zatrzymanych było niedawno w areszcie, jednak zostali wypuszczeni na wolność przez sąd.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka informowała, że do tej pory cztery osoby zostały zatrzymane w związku z fałszywymi alarmami, po których służby interweniowały m.in. w domach polityków. - Dwie osoby są aresztowane i mają postawione zarzuty - powiedziała. I – co nie jest nowością – rzeczniczka nie była „precyzyjna”.
Zatrzymane pod koniec maja dwie kolejne osoby usłyszały zarzuty za czyny obejmujące okres od 1 lutego 2023 r. do 5 września 2025 r. To owoc śledztwa prowadzonego od 2 września 2025 r. przez prokuraturę w Katowicach. Dotyczyło ono „kierowania za pośrednictwem internetu gróźb karalnych oraz dokonywania fałszywych zgłoszeń o alarmach bombowych”.
Wobec Wiktora Z., któremu przedstawiono zarzuty, zastosowano „wolnościowe środki zapobiegawcze” – m.in. poręczenie majątkowe, zakazu opuszczania kraju, dozór policji.
Z kolei wobec Bartosza Ł. skierowano „ponowny wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania do Sądu Okręgowego w Rybniku”. Mężczyzna był już tymczasowo aresztowany w śledztwie, jednak sąd zdecydował, że powinien go opuścić z powodu zbyt słabych dowodów.
Prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska stwierdziła wprost w rozmowie z naszym portalem, że zarzuty wobec Bartosza Ł. i Wiktora Z. dotyczą na tym etapie zdarzeń historycznych, starszych. „Śledztwo jest w toku, to się może zmienić” – mówiła w maju.
Na czym polega powiązanie zatrzymanej pod koniec maja dwójki? W przypadku jednej z osób - żaden. Z kolei Bartosz Ł. – jest powiązany przez wspólne działania, ale bez udowodnionego związku z majowymi wydarzeniami, z Wiktorem P. ps. "Batmanik". Jak pisały media „Batmanik” ostatnie pół roku spędził w areszcie. Sąd niedawno wypuścił go na wolność, bo uznał jego groźby za "fantazyjne i oderwane od rzeczywistości".
Został zatrzymany, na wniosek Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, razem z inną osobą, odpowiednio 21 i 24 maja. Otrzymali już mniej „historyczne” zarzuty: mają odpowiadać, zdaniem śledczych, za fałszywy alarm dotyczący posesji Jarosława Kaczyńskiego i jeden (z kilkunastu) alarmów ws. TV Republika. Nie przyznają się do ich dokonania.
Wątki międzynarodowe
Sprawa fałszywych alarmów ma – jak się dowiedzieliśmy – wykracza poza Polskę. Prokuratura potwierdziła portalowi Niezależna.pl, że skierowano dwa wnioski o międzynarodową pomoc prawną. Planuje kolejne. W jakim celu? „Chodzi o zabezpieczenia materiału dowodowego w postaci dowodów elektronicznych” – wyjaśniają śledczy.
Zabezpieczono również monitoring w ramach wątku dot. fałszywych alarmów w mieszkaniu Pana Prezydenta Karola Nawrockiego.
Prokurator wszczął śledztwo między innymi o czyny z art. 190 a par. 1 k.k., na szkodę ustalonych pokrzywdzonych, którzy są dziennikarzami – chodzi o nękanie i stalking. Tylko część dziennikarzy dotkniętych atakami uzyskało status poszkodowanych lub otrzymało informację na ten temat.
To i tak „postęp”. Jeszcze w czerwcu ówczesna rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Karolina Staros, (nie pełni już tej funkcji) była pytana kto ma status pokrzywdzonego.
Tutaj nie ma pokrzywdzonych. To są przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu i one nie mają bezpośrednio pokrzywdzonych. Pokrzywdzony jest system. Narażone zdrowie jest abstrakcyjne, to jest ogólne dobro. Narażone jest funkcjonowanie państwo, bezpieczeństwo powszechne. Mamy śledztwo w sprawie wywoływania alarmów, gdzie nie ma pokrzywdzonych, pokrzywdzone jest całe społeczeństwo, ogół
– mówiła portalowi Niezależna.pl.