Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sikorski chciał wbić szpilę. Sakiewicz przypomniał mu kompromitację sprzed roku: "Czemu pan nie próbował?"

Obecność Telewizji Republika oraz jej dziennikarzy, na czele z prezesem stacji, na konferencji CPAC w Dallas wyraźnie ubodła szefa polskiej dyplomacji. Po szpilce w mediach społecznościowych, doczekał się odpowiedzi. „Bardzo tym razem nam brakowało jego zdjęć na schodach do sali konferencyjnej CPAC. Czemu pan nie próbował? Może by jednak wpuścili” - odpowiedział Sikorskiemu Sakiewicz.

Tegoroczna główna edycja CPAC odbyła się w teksańskim Dallas. Na miejscu obecni byli konserwatyści z całego świata. Głównym sobotnim wystąpieniem było przemówienie prezydenta Karola Nawrockiego. Polski przywódca podnosił między innymi skalę zagrożenia ze strony Rosji, prezentując tym samym optykę Europy Środkowej na międzynarodowym forum.

Tuż przed polskim prezydentem, na głównej scenie wystąpili Tomasz Sakiewicz i Michał Rachoń. Po tym Republika realizowała wydanie specjalne prosto z Ameryki. Wszystko to z uwagą śledził szef MSZ. Na dowód tego opublikował wpis.

„Jakie media takie gwiazdy”

- napisał, załączając zrzut ekranu z Republiki. Doczekał się odpowiedzi od szefa stacji.

„Nie mogę odpowiedzieć panu ministrowi na jego profilu, bo ze strachu mnie zablokował. Bardzo tym razem nam brakowało jego zdjęć na schodach do sali konferencyjnej CPAC. Czemu pan nie próbował? Może by jednak wpuścili” - czytamy.

„W Teksasie narkotyki są ciągle nielegalne ale to na pewno nie ma nic wspólnego z tym o czym tu dyskutujemy. Chociaż niektórzy po nich nie takie gwiazdy widzą…” - dodał.

Sakiewicz nawiązał do bezskutecznych zabiegów Sikorskiego z ubiegłego roku, kiedy ubiegał się o zabranie głosu na konferencji CPAC. Polityk - który zjawił się z samozwańczym ambasadorem Bogdanem Klichem na wydarzeniu - początkowo miał mieć nawet problem z wejściem. Ostatecznie zasiadł na widowni, dumnie pozując do fotografii.

Źródło: niezalezna.pl, X

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej