W opublikowanym dziś wywiadzie Schetyna powiedział, że dla niego wybór Tuska na szefa EPL oznacza trudności przed wyborami prezydenckimi w Polsce, gdyż Tusk był po stronie opozycji najważniejszym potencjalnym kandydatem.
Schetyna stwierdził też, że gdyby opozycyjna koalicja sprzed wyborów do Parlamentu Europejskiego się nie rozpadła, wygrałaby wybory parlamentarne, gdyż trzy bloki, które ją tworzyły, zdobyły w Sejmie o milion głosów więcej niż PiS.
Wyraził też nadzieję, że przed drugą turą wyborów prezydenckich uda się opozycji zjednoczyć. - Te wybory są do wygrania – przekonywał.
Według niego PiS zapłaci za swą „nieodpowiedzialną politykę”, ale przyciągnięcie wyborców tej partii do obozu opozycyjnego będzie trudne.
- Jednym z powodów jest Kościół katolicki, który jest bardzo propisowski, zwłaszcza na prowincji. My mamy dobre wyniki w miastach (…), ale wieś jest problematyczna. Właśnie dlatego, że Kościół jest tam bardzo aktywny
– powiedział.
Dodał, że w związku z tym zadaniem PO jest prowadzenie aktywniejszej polityki na prowincji i kierowanie tam oferty do kobiet i ludzi młodych.
Zapytany, czy zastanawia się czasem nad rezygnacją z kierowania PO, odparł:
- Nie. Gdybym teraz zrezygnował i wrócił do Wrocławia, dając kolegom do zrozumienia, że "to teraz wasz problem", byłoby to z mojej strony niedopuszczalne.