Miesiąc po wyborach obóz władzy nadal prowadzi dyskusję o tym, czy wybory nie były sfałszowane. Najtwardsi zwolennicy rządu domagają się ingerencji służb i prokuratury. – Nie chcielibyście państwo naprawdę żyć w kraju, w którym to prokuratura czy policja, czy rząd decyduje o tym, jakie są wyniki wyborów. Natomiast zadaniem prokuratury, rozmawiałem o tym także dziś z prokuratorem generalnym, ministrem Bodnarem, jest sprawdzenie wszędzie tam, gdzie zachodzą możliwości popełnienia przestępstwa – mówił wczoraj premier Donald Tusk. Wczoraj poinformowano, że w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej powstał zespół składający się z trzech prokuratorów. – Zadaniem tego zespołu będzie koordynowanie wszystkich postępowań prowadzonych przez prokuratury, jednostki organizacyjne prokuratur, których przedmiotem są nieprawidłowości związane z procesem wyborczym – poinformowała prok. Anna Adamiak na konferencji prasowej.
Prokuratorzy pojawili się wczoraj w Sądzie Najwyższym. „Dwóch prokuratorów PK złożyło stanowisko PG w postępowaniu o stwierdzenie ważności wyboru Prezydenta RP (sygn. akt I NSW 9779/25). Prokuratorzy zażądali jednocześnie wstępu do sekretariatu IKNiSP i wydania im akt spraw z protestów wyborczych, tłumacząc swoje żądania poleceniem, jakie otrzymali od przełożonych. Pouczono ich o procedurze, w ramach której mogą uzyskać dostęp do akt z zastrzeżeniem, że nie może to dotyczyć akt, które są w dyspozycji składów orzekających. Prokuratorzy po konsultacjach telefonicznych zażądali dostępu do akt 214 spraw zainicjowanych protestami wyborczymi. Obecnie wypełniają stosowne wnioski – 1 wniosek dla każdej sprawy. Wniosek taki później będzie dołączony do akt danej sprawy” – napisał w komunikacie Sąd Najwyższy.
Prokuratorzy do godz. 14:40 wypełniali wnioski. Nie pojawił się też nikt z odsieczą, a dwóch śledczych mogło liczyć tylko na siebie. Jak tłumaczy sędzia Aleksander Stępkowski, Sąd Najwyższy nie ma nic do ukrycia.
Kolejna spontaniczna manifestacja
Działania prokuratury budzą jednak obawy Polaków. Dziś o godz. 13 SN podejmie uchwałę odnoszącą się do ważności wyborów. W obawie przed nielegalnym działaniem koalicji 13 grudnia kluby „Gazety Polskiej” zwołały manifestację przed budynkiem SN na placu Krasińskich w Warszawie.
Głos zabrał m.in. prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, który wsparł zgromadzonych licznie członków klubów, którzy przyjechali do stolicy z całej Polski.
Wasza obecność świadczy o tym, że jesteście zdeterminowani. (…) Wasz udział tutaj (pod Sądem Najwyższym-red.) w obronie demokracji pokazuje, że demokracja w Polsce ma się dobrze. Niedobrze się mają ze sobą ci, którzy chcą walczyć z demokracją. Dlatego tracą poparcie, naród ich odrzuca
– podkreślił.
Stwierdził, że konsekwentna walka może doprowadzić do zmian w Polsce. Dodał, że rządzący zderzyli się z czymś czego nie rozumieją", czyli wolą narodu.
Manifestujący swoje poparcie dla wyników wyborów skandowali "Karol Nawrocki prezydentem Polski".
Pod Sądem Najwyższym zebrała się także grupa z KOD.