Jacek Kapica - po dekadzie - ponownie objął znaczące stanowisko w administracji publicznej – został ministrem radcą w Ambasadzie RP w Londynie, gdzie zajmuje się współpracą w zakresie spraw celno-skarbowych.
Jednocześnie, wciąż toczy się proces, w którym ten sam polityk - jak i siedmiu innych urzędników, są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków. Według ustaleń prokuratury w Białymstoku, działania te miały umożliwić mafii hazardowej osiągnięcie zysków w wysokości 21 mld zł.
O sprawie pisaliśmy wielokrotnie na portalu Niezalezna.pl:
W dzisiejszej publikacji "Rzeczpospolitej" czytamy, że Kapica - w czasie afery hazardowej z 2009 roku uchodził za "szeryfa" walczącego z lobby hazardowym. Miał on m.in. informować Donalda Tuska o próbach wywierania presji na ustawę o grach losowych. Warto zaznaczyć, iż był objęty ochroną BOR, zaś przedsiębiorcy związani z hazardem podejmowali przeciwko niemu szereg działań, dających sygnał, że mają go dość.
Powrót po dekadzie
Po tym, jak w 2015 roku zmieniła się władza, Kapica odszedł z resortu, acz pracował w Izbie Celnej. Później zaś, w sektorze prywatnym. Pełnił funkcję dyrektora operacyjnego w polskim oddziale STTAS - międzynarodowej spółki prawniczej Sandler & Travis Trade Advisory Services.
W 2019 roku został zatrzymany przez CBA oraz oskarżony o umyślne niedopełnienie obowiązków. Prokuratura zarzuca mu, że nie reagował na sygnały o nieprawidłowościach przy rejestracji automatów do gier. Zarzuty dotyczą lat okresu kilku lat (2009–2015). Początkowo, sąd umorzył sprawę - jakoby nie doszło do przestępstwa. Jednak po zażaleniu prokuratora proces ruszył dopiero w 2023 roku.
Jak czytamy na łamach "Rz" - powrót Kapicy do struktur państwowych, a także szybki awans – od starszego eksperta w KAS do dyplomaty w Londynie – budzi mieszane emocje nawet wśród jego byłych współpracowników.