Jacek Kapica został dyrektorem operacyjnym w polskim oddziale STTAS. Firma ta, jak sama informuje na swojej stronie internetowej, zajmuje się doradztwem prawnym w handlu międzynarodowym, które przynosi korzyści w postaci skrócenia czasu dostaw towarów oraz niższych należności celnych i podatkowych. STTAS podkreśla, że zatrudnienie byłego szefa Służby Celnej z pewnością zwiększy jej skuteczność.
W połowie grudnia 2015 r. Jacek Kapica został przeniesiony do pełnienia służby stałej w Izbie Celnej w Warszawie na stanowisku starszego eksperta celnego. Było to posunięcie zaskakujące, bo Kapica był jednym z nielicznych celników w stopniu nadinspektora, czyli generała. Nie odchodząc dobrowolnie ze służby, miał chyba nadzieję, że jego doświadczenie zostanie wykorzystane przez ekipę nowego ministra finansów Pawła Szałamachy.
Jednak już pod koniec listopada 2015 r. Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, publicznie stwierdził, że gdyby PiS przyjęło tego urzędnika, to pogrążyłoby się w oczach przedsiębiorców, bo Jacek Kapica stał się dla nich uosobieniem zła, ucieleśnieniem urzędniczej pychy, arogancji, szkodnictwa, działań wrogich, niezrozumiałych i antyspołecznych. Długa bowiem jest lista zarzutów, jakie przedsiębiorcy zgłaszali wobec głównego celnika.
Najpoważniejszym była walka z właścicielami automatów o niskich wygranych, którym konfiskowano urządzenia bez podstawy prawnej. Na działaniach inicjowanych przez ministra Kapicę państwo straciło minimum 6 mld zł wpływów budżetowych z podatków. Ponadto w 2012 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że polskie prawo hazardowe zostało uchwalone z naruszeniem europejskich przepisów i budżet musi liczyć się z pozwami o odszkodowania za nielegalnie likwidowane automaty. Kwotę roszczeń branża szacuje na kilkanaście miliardów złotych.
Szeroko znane było też doprowadzenie do bankructw krajowych producentów karetek pogotowia. Ambulanse z Polski wygrywały z zagraniczną konkurencją do czasu, gdy minister Kapica zmienił interpretację przepisów, uznając, że karetka jest zwykłym samochodem osobowym, i zażądał zapłacenia 15 mln zł zaległej akcyzy. Kwota była wysoka, bo karetki są drogie i mają zazwyczaj duże silniki, co sprawia, że akcyza wynosi 18,6 proc. wartości auta.
Także krajowych producentów skażonego spirytusu przemysłowego postawiono na granicy bankructwa, gdy zaczęto domagać się od nich zaległej akcyzy. Wcześniej jej nie wymagano, bo spirytus skażony nie nadaje się do spożycia. W efekcie działań Ministerstwa Finansów w 2014 r. import skażonego spirytusu przemysłowego z UE do Polski wzrósł blisko trzykrotnie. Zamiast zarabiać i wytwarzać spirytus w Polsce z własnych surowców, wspomagano produkcję zagraniczną.
Do inicjatyw ministra Kapicy zalicza się także żądania płacenia przez firmy zaległych podatków od wpisanych wcześniej w koszty wydatków na tzw. opcje walutowe. Opcje, mające stanowić zabezpieczenie dla przedsiębiorców, w czasie kryzysu 2009 r. i osłabienia złotego stały się dużym obciążeniem i doprowadziły wiele firm do plajty. Te, które przetrwały, zostały w 2014 r. zaskoczone żądaniami fiskusa zwrotu podatków za pięć lat wstecz.
Reklama