Pierwsza „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych” powstała jeszcze za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Prawica nie zdecydowała się na wdrożenie strategii, uznając, że są pilniejsze sprawy. Nadal jednak presję, by odtwarzać bagna i torfowiska, wywierają aktywiści ekologiczni, którzy uważają, że to najlepszy sposób na walkę z emisją gazów cieplarnianych. Szacuje się, że osuszenie torfowisk powoduje emisję stanowiącą ok. 5 proc. emisji ludzkości. W Polsce te liczby wyglądają jeszcze bardziej spektakularnie, bo szacuje się, że osuszyliśmy około 85 proc. naszych torfowisk i bagien, których ilość jest szacowana nawet na 5,7 mln ha (brakuje pełnych danych). Wiele z tych terenów osuszyliśmy, aby wykorzystywać je rolniczo. Szacuje się, że długość rowów melioracyjnych w całej Polsce wynosi 350 tys. km.
Obawy rolników
Rząd zaprezentował strategię, której głównym celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 30 proc. i poprawa różnorodności biologicznej. Wpisuje to się również w wymagania Komisji Europejskiej, która chce, aby torfowiska wróciły w 50 proc. do 2050 r. i 1/3 terenów została ponownie nawodniona. To oczywiście będzie budować konflikty z rolnikami. Rządowy dokument szacuje, że rolnicy użytkują 906 tys. ha będących byłymi torfowiskami. Nic więc dziwnego, że natychmiast pojawił się niepokój rolników, a najbardziej tych z Podlasia.
„Według podlaskich działaczy »Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce« w swoim obecnym kształcie (projekt) pomija rzetelną analizę katastrofalnych skutków ekonomicznych. Bo hektar użytków zielonych daje paszę za 8-12 tys. zł rocznie. Zaś blokada koszenia i wypasu tnie produkcję mleka o 30-40 proc. Może to oznaczać likwidację stad, upadek mleczarni i masowe bezrobocie” – pisze portal AgroPolska.pl, powołując się na stanowisko Podlaskiego Porozumienia Rolniczego.
To właśnie Polska Wschodnia odczuje najbardziej tę strategię. W pilotażu zawarto bowiem tworzenie tzw. Zielonej Tarczy Wschód. Projekt zakłada zalewanie terenów w pasie 15 km od granicy polsko-białoruskiej i od miesięcy lobbuje środowisko naukowców, którzy zorganizowali ogólnoświatowy bunt w sprawie płotu na granicy. Na przełomie 2021 i 2022 r. stworzyli oni listę 1833 naukowców, a ich argumentację na forum ONZ powtarzał reżim z Białorusi. W każdym razie resort klimatu przypomina, że z perspektywy emisji rolnictwo jest obciążone dużym kosztem. „Zakładając cenę emisji CO2 na europejskim rynku emisji, aktualne koszty rolnictwa wynikające z emisji gazów cieplarnianych wynoszą 8,08 mld zł rocznie” – czytamy w strategii.
***
Strategia zakłada również szereg działań nowelizujących prawo. Jedną z nowości ma być to, że ziemię rolną oprócz państwa mają również skupować organizacje pozarządowe.
Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie". Więcej czytaj [TUTAJ]