Sprawdź gdzie kupisz Gazetę Polską oraz Gazetę Polską Codziennie Lista miejsc »

Ryszard Cyba - życiorys mordercy. Już w 2010 r. "Gazeta Polska" ujawniła przeszłość zbrodniarza

"Pod koniec lat 70. Ryszard Cyba musiał być pupilem komunistycznego reżimu, bo został obdarowany przywilejem dostępnym tylko dla bardzo wąskiego grona zaufanych ludzi. Otrzymał służbowy paszport. I to z prawem wielokrotnego przekraczania granicy" - informowała w tekście "Życiorys mordercy" z października 2010 roku "Gazeta Polska".

Ryszard Cyba wyszedł z więzienia po 14 latach
Ryszard Cyba wyszedł z więzienia po 14 latach
fot. Malgorzata Armo - oraz Gazeta Polska

"Ryszard Cyba handlował bonami PKO, w związku z czym prowadzona była sprawa operacyjna przez Wydział Przestępczości Gospodarczej Milicji Obywatelskiej w Częstochowie. To był człowiek, który został na tamtym etapie zauważony przez aparat bezpieczeństwa Polski Ludowej" 

- przekazał wczoraj w programie "Republika Tajnych Służb" prof. Sławomir Cenckiewicz.

Bliżej życiorysowi Cyby 15 lat temu przyjrzał się Grzegorz Broński. Nieznane wówczas fakty opisał w artykule "Życiorys mordercy" na łamach „Gazety Polskiej” w październiku 2010 roku, krótko po zbrodni popełnione przez Cybę w biurze poselskim w Łodzi.

Przypominamy kilka fragmentów:

„stał pod Peweksem przy ulicy Szymanowskiego - wspomina jeden z częstochowskich taksówkarzy, ale milknie, gdy pytamy o szczegóły. Potwierdzenie znajdujemy jednak w dokumentach, W sierpniu 1979 r. Ryszard C. był zatrzymany za handel bonami PKO. Nigdy nie usłyszał wyroku sądowego, choć władza doskonale wiedziała o jego dodatkowym źródle dochodu”;
„Ryszard C. urodził się 15 maja 1948 roku w podczęstochowskiej wsi Lipnik. Był jedynym dzieckiem Bolesława i Heleny, którzy pracowali na roli. Ich syn edukację zakończył na Zasadniczej Szkole Budowlanej w Częstochowie. Zdobył zawód murarza. Z zachowanych dokumentów wynika, że jak większość zdrowych mężczyzn w tamtym czasie odbył zasadniczą służbę wojskową. Bez wątpienia w jej trakcie nauczył się posługiwać bronią. Każdy żołnierz brał przecież udział w licznych manewrach i szkoleniach na strzelnicy. Kartę powołania otrzymał w styczniu 1968 r.”;
„Po zrzuceniu munduru Ryszard C. imał się różnych zajęć, Wiemy, że pracował w PBP „Centrobudowa" Kielce, a później zatrudnił się w częstochowskim „Komobeksie";
„Pod koniec lat 70. Ryszard C. musiał być pupilem komunistycznego reżimu, bo został obdarowany przywilejem dostępnym tylko dla bardzo wąskiego grona zaufanych ludzi. Otrzymał służbowy paszport. I to z prawem wielokrotnego przekraczania granicy. Najpierw był on ważny tylko na wyjazdy do Niemieckiej Republiki Demokratycznej, ale po kilku miesiącach rozszerzono jego zakres na wszystkie kraje Europy. Takie uhonorowanie zwykłego murarza jest tym bardziej zaskakujące, że Ryszard C. nie należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Tak przynajmniej wynika z dokumentów, z którymi zapoznała się „Gazeta Polska";
„Po zatrzymaniu Ryszarda C. łódzcy policjanci i prokuratorze wielokrotnie powtarzali, że zabójca Marka Rosiaka jest człowiekiem niekaranym. Wbrew pozorem nie oznacza to, że przez całe życie był człowiekiem uczciwym. Ponad ćwierć wieku temu przed Sądem Rejonowym w Częstochowie toczył się proces z Ryszardem C. w roli oskarżonego. W wydziale III karnym sprawa była zarejestrowana pod sygnaturą IIIK 85/83. Mężczyźnie postawiono zarzuty z artykułu 47 paragraf 1 ustawy karnej skarbowej i artykułu 204 kodeksu karnego. Ryszard C. miał jednak wiele szczęścia, bo nie poniósł kary za popełnione przestępstwa. Reporter "Gazety Polskiej" dotarł do sądowego dokumentu, z którego wynika, że po posiedzeniu 3 sierpnia 1984 r. postępowanie karne umorzono”.

"Jestem przeciwko PiS-owi i chciałem go zamordować"

19 października 2010 roku przed południem w biurze poselskim PiS przy ulicy Sienkiewicza w Łodzi pojawił się mężczyzna, który od razu zaatakował działacza PiS Marka Rosiaka, oddając do niego strzały z broni palnej. Niestety, cztery z ośmiu wystrzelonych pocisków, trafiły Rosiaka. Zginął on na miejscu. Inny z działaczy PiS został raniony nożem. Nie ma wątpliwości, w jakim celu tak uzbrojony napastnik przyszedł do biura Prawa i Sprawiedliwości. 

Napastnik został ujęty i przekazany policji. Już na miejscu zdarzenia, w obecności lokalnych mediów, krzyczał, że "chciał zabić Kaczyńskiego", tylko "ma za małą broń". - Jestem przeciwko PiS-owi i chciałem go zamordować - krzyczał. 

Morderstwo Marka Rosiaka wstrząsnęło opinią publiczną. Fakt, że zamordowano z zimną krwią działacza PiS, był szokujący. Portal Niezalezna.pl był wówczas na miejscu zdarzenia, rozmawialiśmy z osobami, które feralnego dnia przebywały w siedzibie PiS w Łodzi:

Mordercą Marka Rosiaka był Ryszard Cyba, taksówkarz, który w przeszłości był członkiem Platformy Obywatelskiej. Kilka miesięcy przed zabójstwem wymeldował się ze swojego mieszkania w Częstochowie i później przebywał w różnych miejscach.

Po zabójstwie znaleziono przy nim ręcznie napisane przez niego "oświadczenie" z nazwiskami polityków. Wymienieni byli w nim "trzej czołowi działacze PiS", a z jego treści wynika, że Cyba nosił się z zamiarem "pozbawienia ich życia". Wśród nich był prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W trakcie sądowego procesu Cyba potwierdził polityczne motywy swojego działania. Od 2007 roku miał zastanawiać się nad zabijaniem polityków różnych opcji. W 2010 roku postanowił, że zabije Jarosława Kaczyńskiego, ale zdał sobie sprawę, że zamach nie będzie możliwy w Warszawie ze względu na stosowane środki bezpieczeństwa. Dlatego zdecydował się na wtargnięcie do łódzkiej siedziby PiS i zamordowanie innej osoby związanej z tą partią.

Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Ryszarda Cybę na karę dożywotniego pozbawienia wolności, a Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w mocy. 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Ryszard Cyba

Aleksander Mimier