"Pod koniec lat 70. Ryszard Cyba musiał być pupilem komunistycznego reżimu, bo został obdarowany przywilejem dostępnym tylko dla bardzo wąskiego grona zaufanych ludzi. Otrzymał służbowy paszport. I to z prawem wielokrotnego przekraczania granicy" - informowała w tekście "Życiorys mordercy" z października 2010 roku "Gazeta Polska".
"Ryszard Cyba handlował bonami PKO, w związku z czym prowadzona była sprawa operacyjna przez Wydział Przestępczości Gospodarczej Milicji Obywatelskiej w Częstochowie. To był człowiek, który został na tamtym etapie zauważony przez aparat bezpieczeństwa Polski Ludowej"
- przekazał wczoraj w programie "Republika Tajnych Służb" prof. Sławomir Cenckiewicz.
Bliżej życiorysowi Cyby 15 lat temu przyjrzał się Grzegorz Broński. Nieznane wówczas fakty opisał w artykule "Życiorys mordercy" na łamach „Gazety Polskiej” w październiku 2010 roku, krótko po zbrodni popełnione przez Cybę w biurze poselskim w Łodzi.
Przypominamy kilka fragmentów:
19 października 2010 roku przed południem w biurze poselskim PiS przy ulicy Sienkiewicza w Łodzi pojawił się mężczyzna, który od razu zaatakował działacza PiS Marka Rosiaka, oddając do niego strzały z broni palnej. Niestety, cztery z ośmiu wystrzelonych pocisków, trafiły Rosiaka. Zginął on na miejscu. Inny z działaczy PiS został raniony nożem. Nie ma wątpliwości, w jakim celu tak uzbrojony napastnik przyszedł do biura Prawa i Sprawiedliwości.
Napastnik został ujęty i przekazany policji. Już na miejscu zdarzenia, w obecności lokalnych mediów, krzyczał, że "chciał zabić Kaczyńskiego", tylko "ma za małą broń". - Jestem przeciwko PiS-owi i chciałem go zamordować - krzyczał.
Morderstwo Marka Rosiaka wstrząsnęło opinią publiczną. Fakt, że zamordowano z zimną krwią działacza PiS, był szokujący. Portal Niezalezna.pl był wówczas na miejscu zdarzenia, rozmawialiśmy z osobami, które feralnego dnia przebywały w siedzibie PiS w Łodzi:
Mordercą Marka Rosiaka był Ryszard Cyba, taksówkarz, który w przeszłości był członkiem Platformy Obywatelskiej. Kilka miesięcy przed zabójstwem wymeldował się ze swojego mieszkania w Częstochowie i później przebywał w różnych miejscach.
Po zabójstwie znaleziono przy nim ręcznie napisane przez niego "oświadczenie" z nazwiskami polityków. Wymienieni byli w nim "trzej czołowi działacze PiS", a z jego treści wynika, że Cyba nosił się z zamiarem "pozbawienia ich życia". Wśród nich był prezes PiS Jarosław Kaczyński.
W trakcie sądowego procesu Cyba potwierdził polityczne motywy swojego działania. Od 2007 roku miał zastanawiać się nad zabijaniem polityków różnych opcji. W 2010 roku postanowił, że zabije Jarosława Kaczyńskiego, ale zdał sobie sprawę, że zamach nie będzie możliwy w Warszawie ze względu na stosowane środki bezpieczeństwa. Dlatego zdecydował się na wtargnięcie do łódzkiej siedziby PiS i zamordowanie innej osoby związanej z tą partią.
Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Ryszarda Cybę na karę dożywotniego pozbawienia wolności, a Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w mocy.