Prokurentem oddziału Instytutu Pileckiego został prezes kancelarii prawnej, którego Pandora Papers powiązała z Rosjanami. Sprawą zajęło się ABW. Jak uważają eksperci, placówki kulturalne są naturalnym celem operacji wpływu – pisze „Rzeczpospolita”.
Pilecki-Institut (Schweiz) to zarejestrowana w Szwajcarii spółka, która zajmuje się m.in. promowaniem polskiej kultury i historii oraz zarządza kupionym przez polskie Ministerstwo Kultury hotelem Schwanen w Rapperswilu. Jak podaje „Rz”, na początku czerwca członkinię zarządu Monikę Jurgo zastąpił Hubert G. Zamaro. Zgodnie z lokalnym prawem, spółka musiała powołać przedstawiciela z miejscem zamieszkania w Szwajcarii i prawem do podpisu. Wybrano firmę Juris Finanz AG na podstawie ceny, wielkości oraz mając na względzie fakt, że posiadała certyfikaty AML (Anti Money Laundering).
P.o. dyrektora Instytutu Pileckiego Karol Madaj podkreślił, że przed wyborem sprawdzono listy sankcyjne Szwajcarii, Unii Europejskiej i MSWiA – kancelaria na nich nie figurowała. Juris Finanz AG oddelegowała jako prokurenta prezesa dr. Graziano Pedroję.
Instytut zawiadomił ABW
Po publikacji danych w KRS – jak czytamy w dzienniku – Instytut trafił jednak na artykuł z dziennikarskiego śledztwa Pandora Papers o możliwych przeszłych transakcjach Pedroi z podmiotami rosyjskimi (w tym z firmą byłego ministra energetyki Igora Jusufowa i oligarchą Konstantinem Gołoszczapowem).
Instytut zażądał od Pedroi wyjaśnień i zmiany przedstawiciela. W udzielonym „Rz” komentarzu Pedroja oświadczył, że narodowość klientów nie wpływa na jego pracę, stosuje się do przepisów AML oraz sankcji, a podmioty naruszające prawo nie kwalifikują się do współpracy.
Instytut zawiadomił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i poprosił o opinię w sprawie dalszej współpracy z kancelarią. Cytowany przez „Rz” Madaj podkreślił, że działania te podjęto w celu ochrony interesów RP, a sytuacja pokazuje skalę rosyjskich wpływów.