- Kiedy zostałem działaczem, to dla mnie taką naturalną drogą i naturalnym wsparciem przeciwko temu systemowi komunistycznemu był Kościół. A ten Kościół dla mnie tworzył kardynał Stefan Wyszyński, nie ujmując niczego jego poprzednikom, ale ja się na tym wychowywałem - powiedział Andrzej Kołodziej, działacz opozycji z czasów PRL w rozmowie z portalem Niezalezna.pl
W niedzielę w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie odbędzie się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i Matki Elżbiety Róży Czackiej. - Niewątpliwie księdzu prymasowi Wyszyńskiemu zawdzięczamy to, że w okresie komunizmu, w okresie potężnego starcia nie tylko z Kościołem katolickim, ale także walki o duszę narodu, ksiądz prymas był rzeczywiście sternikiem nie tylko łodzi Kościoła, ale także jako mąż stanu, który potrafił nie tylko upominać się o naszą chrześcijańską tożsamość, o wolność Kościoła, o wolność, ale o każdego człowieka. - przypomniał prymas Polski abp Wojciech Polak.
Zapytaliśmy Andrzeja Kołodzieja, działacza opozycji z czasów PRL o to, jaki wpływ jego zdaniem miał kardynał Wyszyński na to, że żyjemy obecnie w wolnej Polsce. - Wychowałem się w Bieszczadach, w cieniu takich mitycznych opowieści o internowaniu prymasa Wyszyńskiego w klasztorze w Komańczy i w takim powszechnym szacunku wszystkich ludzi, którzy mnie otaczali, dla prymasa Wyszyńskiego i jego ogromnej wiary w Polskę, takiej nieustępliwości wobec komunizmu i tworzenia wizerunku Kościoła, jako ostoi nie tylko wiary chrześcijańskiej, ale także polskości i wolności w tamtym totalitarnym systemie - zaznaczył.
- Zanim zacząłem samemu działać przeciwko totalitarnemu systemowi, to takiej drogi upatrywałem w postawie Kościoła. Dla mnie oprócz modelu, jak to dla młodzieńca takiej walki czynnej, walki zbrojnej, Armii Krajowej, żołnierzy Wyklętych - chociaż tak się to wtedy nie nazywało - to Kościół był postrzegany przeze mnie, jako coś odmiennego w tym państwie. Jako prawdziwa Polska. Tym symbolem najważniejszym dla mnie był wtedy prymas Wyszyński
- podkreślił.
- Kiedy zostałem działaczem, to dla mnie taką naturalną drogą i naturalnym wsparciem przeciwko temu systemowi komunistycznemu był Kościół. To było takie nierozłączne, niekwestionowane. W tamtym czasie rzeczywiście traktowałem Kościół, jako miejsce, do którego pierwszego bym się udał w sytuacji zagrożenia. A ten Kościół dla mnie tworzył kardynał Stefan Wyszyński, nie ujmując niczego jego poprzednikom, ale ja się na tym wychowywałem
- powiedział Andrzej Kołodziej.