Krótko po godzinie 14.00 rozpoczęło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zwołanej przez prezydenta RP, Karola Nawrockiego.
- W sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej narasta zbyt wiele pytań, a zbyt mało jest pełnych, rzetelnych odpowiedzi, dlatego dzisiejsze posiedzenie poświęcone jest trzem kwestiom - zakupom uzbrojenia w ramach pożyczki SAFE, zaproszeniu Polski do Rady Pokoju oraz działaniom służb państwowych ws. wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka polskiego Sejmu
- rozpoczął prezydent Nawrocki.
- Każda z tych spraw dotyczy innego obszaru bezpieczeństwa RP, ale wszystkie łączy jeden wspólny mianownik - suwerenność decyzyjna państwa oraz zaufanie obywateli do instytucji Rzeczypospolitej, które mają dać im realne, a nie pozorne bezpieczeństwo. Przy dwóch pierwszych punktach naszego spotkania wymagana jest współpraca między wszystkimi ośrodkami władzy, rozmawialiśmy o tym wielokrotnie z panem premierem. Bez tej współpracy, żaden z tych projektów nie będzie mógł być realizowany - dodał.
SAFE - bez entuzjazmu i negacji, ale z realną oceną
Przyznał, że dzisiejsze posiedzenie jest w jego ocenie "państwowym, wspólnotowym >>sprawdzam<< dla nas wszystkich".
- Sprawdzamy, czy program SAFE może służyć rzeczywistemu wzmocnieniu bezpieczeństwa RP. To wymaga nie nadmiernego publicznego entuzjazmu, ale nie wymaga także pochopnej negacji, a rzetelnej oceny, jasnych zabezpieczeń i realnego nadzoru
- ocenił prezydent.
Dodał, że nie jest to przestrzeń "jednostronnych ustaleń", a bezpieczeństwo "jest sferą, w której każda decyzja musi mieć cel, koszt i konsekwencje".
- Rząd powinien zabiegać o to, by w ten proces zaangażowani byli wszyscy, by wypracować jak najszersze porozumienie co do tego, jak te środki będą wydawane, inwestowane i kontrolowane - wskazał Karol Nawrocki.
Prezydent zadeklarował złożenie konkretnych propozycji zapisów ustawowych, które "będą wychodzić na przeciw zabezpieczeniu interesów i bezpieczeństwa Polski".
- Chciałbym, by Polska podchodziła do programu SAFE w sposób rzeczowy i odpowiedzialny, dostrzegając jego potencjalne znaczenie dla zwiększenie zdolności obronnych państw członkowskich, ale i widząc ryzyka z nim związane. Przez ostatnie dni ze strony rządu i polityków obozu rządzącego obserwujemy dużą euforię, bardzo dużą, szczególnie w wymiarze komunikacyjnym, po zatwierdzeniu przez Brukselę polskich programów zbrojeniowych w ramach pożyczki SAFE. W moim uznaniu Polacy nie otrzymali pełnej informacji o tym programie i o tym chciałem porozumieć - dodał.
Prezydent stawia pytania
Karol Nawrocki przedstawił podczas posiedzenia RBN serię pytań dotyczących programu SAFE.
- To kwestia warunków udzielenia pożyczki i warunkowości, Fundusze z programu SAFE to nie bezzwrotna dotacja, to pożyczka, dlatego potrzebna jest konkretna odpowiedź dotycząca prawdziwych kosztów tego zobowiązania i warunków, na jakich jest nam ono udzielane. Mówimy o kwocie 43,7 mld euro. To olbrzymi dług, który będzie spłacany przez lata. Choć SAFE opiera się na mechanizmie kredytowym, nie sposób pominąć ryzyka pośredniego, czyli powiązania wypłat z szerzej rozumianą warunkowością polityczną. Ostateczna decyzja o wypłatach i ich warunkach będzie należała do Komisji Europejskiej. Mamy jako wspólnota narodowa konkretne doświadczenia w tej sprawie, przychodzi tu na myśl mechanizm KPO, który okazał się instrumentem politycznym, arbitralnym. Państwa członkowskie muszą mieć pewność co do przewidywalności i stabilności dostępu do środków. Brak takiej pewności rodzi pytania o odporność całego mechanizmu w sytuacjach kryzysowych
- ocenił prezydent.
Prezydent zwrócił uwagę także na konieczność wzmocnienia kontroli korupcyjnej adekwatnego do warunków przedsięwzięcia.
- To luka, która musi zostać uzupełniona na etapie legislacyjnym. Zasadnym jest też ujawnienie listy 139 projektów przewidzianych w ramach SAFE przed podpisem ustawy. W tej kwestii docierają do mnie niepokojące informacje, ale myślę, że dla jasności, dla opinii publicznej, warto byłoby poznać tych 139 projektów
- dodał.
Prezydent Nawrocki odniósł się do deklaracji rządzących, że 89 proc. (lub 80 proc.) środków w ramach SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego.
- To kierunek, który w 100 proc. popieram, jednak do tej pory nie przedstawiono żadnych dokumentów, które czyniłyby te deklaracje wiarygodnymi - dodał.
Prezydent zwrócił uwagę na "coraz częstsze sygnały, także z zagranicy", że konstrukcja programu SAFE sprzyja największym zachodnioeuropejskim koncernom, a nie państwom, które budują własny potencjał i są najbliżej konfliktu wojennego.
- Fakt, że Niemcy w ogóle nie wystąpili o środki z SAFE, nie jest przypadkiem. Oczywiście, Niemcy mogą szukać korzystniejszych warunków kredytowych, jednak to potwierdza, że ich przemysł i tak stanie się jednym z głównych beneficjentów tych pieniędzy
- ocenił.
- Wszyscy mamy interes, prezydent, rząd i koła parlamentarne w tym, aby program SAFE nie okazał się wsparciem dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki naszego zachodniego sąsiada - dodał.
Kolejne pytanie dotyczyło tego, czy Siły Zbrojne RP są w krótkim czasie efektywnie przyjąć sprzęt nabywany w takiej skali oraz "czy struktura tych zakupów zwiększa możliwości obronne państwa" i "czy jest spójna z programem rozwoju SZRP na lata 2025-2039".
- Bez tej odpowiedzi istnieje ryzyko działań pozornych. Kosztownych, szybkich, ale strategicznie wątpliwych. Celem nie może być proste "kupić, żeby kupić" - powiedział Karol Nawrocki.
Niepoważna postawa rządu
Prezydent, odnosząc się do drugiego punktu obrad, przypomniał, że Polska otrzymała zaproszenie do Rady Pokoju.
- To propozycja, która może mieć realne konsekwencje strategiczne, polityczne, wojskowe, sojusznicze oraz gospodarcze. Jako prezydent RP, stojący na czele bezpieczeństwa państwa i reprezentujący Polskę w relacjach międzynarodowych, uważam za swój obowiązek aby ten temat został rzetelnie i poważnie przeanalizowany. Zwłaszcza, że nie jest to temat zamknięty, rodzi wydarzenia o których rząd ma wiedzę. Na 19 lutego jest zaproszenie dla Polski do Waszyngtonu na spotkanie inauguracyjne Rady Pokoju. To pokazuje, że sprawa jest cały czas otwarta i pilna - przekazał.
- W moim uznaniu, problemem nie jest to, że rząd ma dzisiaj wątpliwości, po to się spotykamy, by je wyjaśnić, ale problemem jest to, że rząd polski nie przedstawił mi, jako prezydentowi, mimo moich rozmów z premierem, żadnego konkretnego stanowiska. Każda ostateczna decyzja do struktur międzynarodowych do decyzja prezydenta RP na samym końcu, ale wymaga inicjatywy rządu. Apeluję do rządu, by jakiekolwiek formalne stanowisko w tej sprawie podjął
- dodał.
Prezydent wskazał, że na dzisiaj nie "rekomendacji, rzeczowej analizy, opinii".
- To jest głęboko niepoważne - skwitował Karol Nawrocki.
"Jaskrawa dezinformacja"
Dodał, że istnieje z kolei "jaskrawa dezinformacja", jakoby Polska musiała wpłacić 1 mld USD, by do Rady Pokoju przystąpić.
- Jest w karcie Rady Pokoju informacja, że państwo przystępuje do Rady na zaproszenie przewodniczącego, czyli USA, na okres 3 lat. Po tym czasie przewodniczący decyduje o przedłużeniu uczestnictwa. Kadencyjność ta nie ma zastosowania jedynie do państw, które w pierwszym roku członkostwa wpłacą 1 mld USD. Wpłata ta ma charakter dobrowolny, a mimo to została używa w opinii publicznej do podważenia sensu istnienia Rady, a także dołączenia do niej Polski
- przypomniał prezydent.
Karol Nawrocki wskazał, że oczekuje uzyskania jasnej odpowiedzi, czy Rzeczypospolita widzi w tej inicjatywę szansę, ryzyko, czy jedno i drugie.
Czy Polska chce być tam, gdzie zapadają kluczowe decyzje, czy chce jedynie obserwować je z boku, poza stołem decyzyjnym. Udział w takich inicjatywach nie może być oceniany przez pryzmat osobistych sympatii i antypatii do poszczególnych przywódców. Racja stanu nie kieruje się emocjami, ale interesem bezpieczeństwa państwa. Dobrze wiemy, że nie ma sojuszy na zawsze i nie ma wsparcia za nic - powiedział.