W Polsce stoi około 60 tysięcy budynków wzniesionych w technologii wielkiej płyty. Mieszczą ponad 4 miliony mieszkań, w których żyje blisko 12 milionów osób. Inżynierowie projektujący te konstrukcje w latach 60. i 70. zakładali ich żywotność na 50, maksymalnie 70 lat. Dziś te najstarsze zbliżają się do tego wieku, a niektóre już go przekroczyły. Mimo to nie runęły. I według aktualnej wiedzy technicznej nie runą w przewidywalnej przyszłości.
"Agrafki" trzymają, beton też
Instytut Techniki Budowlanej przeprowadził kompleksowe badania 300 budynków wielkopłytowych, których wyniki opublikowano w 2019 roku i do dziś stanowią najważniejszy punkt odniesienia dla ekspertów w tej dziedzinie. Fachowcy sprawdzali stan techniczny obiektów w województwach mazowieckim, łódzkim, śląskim i dolnośląskim, czyli tam, gdzie koncentracja takich bloków jest największa. Wyniki streścił dyrektor ITB dr inż. Robert Geryło. - Budynki z wielkiej płyty są trwałe. Istotna jest jakość betonu i jego właściwości ochronne betonu wobec zbrojenia. Badane próbki są zadowalające - powiedział.
Największe obawy od lat budziły stalowe łączniki między prefabrykatami, tzw. agrafki. Badania ITB wykazały, że beton zalewany wokół złączy stworzył środowisko zasadowe, które przez dekady skutecznie chroni stal przed korozją. W zdecydowanej większości przebadanych budynków stan połączeń okazał się dobry lub bardzo dobry.
Największy problem ma Warszawa i Śląsk
Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus specjalizującej się w zarządzaniu nieruchomościami, postawił sprawę jasno. - Sam fakt, że budynek powstał w technologii wielkopłytowej, nie oznacza, że jest niebezpieczny. O wszystkim decyduje sposób jego utrzymania. Jeżeli nikt nie dba o stan techniczny, nie kontroluje jakości połączeń między prefabrykatami i nie reaguje na sygnały o pogarszającym się stanie elementów konstrukcyjnych, to oczywiście może dojść do degradacji - zauważył ekspert cytowany przez portal BiznesInfo.
Gdzie problem jest największy? Warszawa to miasto z największą koncentracją wielkiej płyty w Polsce. Szacuje się, że mieszka w niej nawet 800 tysięcy warszawiaków. Osiedla takie jak Ursynów, Bemowo, Bródno czy Wola są pełne bloków z wielkiej płyty. Drugi największy problem ma Łódź, gdzie całe dzielnice, Retkinia i Teofilów, zbudowane są niemal wyłącznie z prefabrykatów. Podobna sytuacja dotyczy Śląska: Katowic, Bytomia, Zabrza i Sosnowca, gdzie wielka płyta była odpowiedzią na potrzeby mieszkaniowe pracowników zakładów przemysłowych.
Sprawdź, zanim będzie za późno
Według części ekspertów prawdziwe zagrożenie nie leży w betonie, lecz w instalacjach. Beton nośny trzyma, ale instalacje elektryczne, wodno-kanalizacyjne i gazowe zużywają się szybciej niż ściany i wymagają cyklicznej wymiany niezależnie od technologii budynku. Zarządcy spółdzielni, którzy zadbali o wymianę pionów wodnych i elektryki, mają budynki w znacznie lepszym stanie niż te, gdzie przez 30 lat nie tknięto żadnych instalacji. Do tego dochodzi stan balkonów i elewacji, gdzie korozja betonu, uszkodzenia powierzchni zbrojenia i odspajanie elementów okładzinowych mogą w skrajnych przypadkach oznaczać odpadanie fragmentów.
Co powinna zrobić każda osoba mieszkająca w bloku z wielkiej płyty? Przede wszystkim upewnić się, że spółdzielnia lub wspólnota przeprowadza rzetelne przeglądy techniczne, roczne i pięcioletnie, i faktycznie wdraża ich zalecenia. Protokoły przeglądów są jawne i każdy właściciel ma prawo do wglądu. Warto też sprawdzić, czy budynek przeszedł termomodernizację i czy fundusz remontowy jest regularnie zasilany. Eksperci są zgodni w jednym: wielka płyta nie jest tykającą bombą. Jednak takie budynki wymagają aktywnego zarządzania.