Dziennikarze Republiki ustalili, że wśród polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy korzystali z szybkiej ścieżki przyjęć i badań na SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, oraz korzystali z saloniku VIP, by nie czekać razem z innymi pacjentami, znaleźli się m.in. marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska wraz z mężem (twierdzi, że nie korzystała z żadnych przywilejów) oraz przewodnicząca Rady m.st. Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska. Dziennikarze zapowiadają, że lista nazwisk jest znacznie dłuższa i dotyczy czołowych postaci Koalicji Obywatelskiej.
Politycy PiS apelowali wczoraj do tych, którzy korzystali z szybkiej ścieżki stworzonej przez Dawida Kacprzyka na SOR, by sami się ujawnili. – Wiedzy o tym żąda opinia publiczna, a te nazwiska i tak zostaną ujawnione. Czy byli to: Roguska, Kidawa-Błońska, Szczerba, Tusk, Kierwiński, Lubnauer, Zielińska, Piekarska, Gajewska, Domański, Gronkiewicz-Waltz, Łoboda? – pytał Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, na konferencji prasowej.
Poza nazwiskami na jaw wychodzą kolejne fakty związane z aferą. Prezes Republiki Tomasz Sakiewicz poinformował, że stacja dysponuje relacjami świadków, „którzy widzieli, jak w Szpitalu Południowym zabrakło dla pacjentów wody, kiedy polityków Koalicji Obywatelskiej przyjmowano w VIP-owskich salonikach”.
Superstawki Kacprzyka
Po poselskiej kontroli w innej warszawskiej placówce, Szpitalu Bródnowskim, którą przeprowadziła posłanka PiS Józefa Szczurek-Żelazko, okazało się, że Dawid Kacprzyk pełnił w tym szpitalu funkcję zastępcy koordynatora SOR, a stawki za jego dyżury były wyższe niż pozostałych lekarzy pracujących na SOR. Ci ostatni pracowali za ok. 300 zł za godzinę, a Kacprzyk miał 350 zł. Co więcej, w jego umowie są klauzule, w pewnych sytuacjach umożliwiają mu pobieranie za dyżur nie mniej niż 400 zł.
– Te zapisy nie są jasne i kierownictwo szpitala tłumaczyło, że te wyższe stawki wynikają z faktu, że pan Kacprzyk wykonywał dodatkowe zadania organizacyjne, pomagał koordynatorowi itd.
– mówi „Codziennej” Józefa Szczurek-Żelazko.
Dodaje, że z dokumentacji wynika, iż Dawid Kacprzyk nie tylko w zeszłym roku zarabiał ogromne pieniądze, dopisując sobie dyżury. – W tym roku, w marcu, rzekomo przepracował w Szpitalu Bródnowskim prawie 300 godzin. NFZ powinien sprawdzić, jak to się ma do jego dyżurów w innych placówkach, w których pracował – przecież tu był zastępcą, a w Szpitalu Południowym równolegle koordynatorem – alarmuje posłanka PiS.
Podkreśla, że dyrekcja Szpitala Bródnowskiego zatrudniła Kacprzyka bez konkursu, bo – jak tłumaczyła – nie było chętnych do pracy na SOR, a Kacprzyk przyszedł z grupą lekarzy i zadeklarował pomoc. Konkurs na stanowiska, na których pracował Kacprzyk (jako zastępca koordynatora i lekarz SOR), został rozpisany dopiero kilka dni temu, gdy afera już wybuchła.
– To jest sytuacja skandaliczna, że tam, gdzie rządzi koalicja, dochodzi do takich patologii. W przypadku Szpitala Południowego organem prowadzącym jest miasto rządzone przez KO, a w przypadku Szpitala Bródnowskiego jest to marszałek województwa [Adam Struzik, PSL – przyp. red.]
– mówi Józefa Szczurek-Żelazko.
Bez dymisji nic nie da się wyjaśnić
Wczoraj poseł PiS Sebastian Kaleta oraz warszawscy radni tej partii zażądali zwołania nadzwyczajnej sesji Rady m.st. Warszawy, a także dymisji odpowiedzialnej za ochronę zdrowia wiceprezydent miasta Renaty Kaznowskiej.
– Problem, przed którym stoimy – mówili – jest taki, że bez tych nadzwyczajnych środków nie da się wyjaśnić tej afery. Z informacji medialnych wynika bowiem, że z szybkiej ścieżki Kacprzyka korzystała Ewa Malinowska-Grupińska, a jest ona przewodniczącą rady miasta. To rada miasta jest organem kontrolującym zarząd miasta, który z kolei odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie szpitali. Jak w tej sytuacji rada ma kontrolować nieprawidłowości, jeśli sama przewodnicząca z tych nieprawidłowości korzystała?
– To niemożliwe, by o tym, co dzieje się w Warszawskim Szpitalu Południowym, nie wiedziała wiceprezydent w sytuacji, gdy to jej partyjni koledzy i koleżanki korzystali ze ścieżki Kacprzyka – twierdzili radni, uzasadniając swoje żądania dymisji kluczowych postaci warszawskiego ratusza.
– Żądamy również natychmiastowego odwołania i odpolitycznienia rady nadzorczej szpitala. Mamy w niej obecnie prominentnych działaczy Koalicji Obywatelskiej – mówił Kaleta (przewodniczącym rady nadzorczej spółki zarządzającej szpitalem jest Robert Kempa, polityk KO).
Czytaj całość w "Gazecie Polskiej Codziennie":
🚨Specjalna opieka
— GP Codziennie (@GPCodziennie) June 19, 2026
medyczna dla ludzi Tuska❗️
Sprawdź weekendowe wydanie #GPcodziennie i bądź na czasie!
Wersja elektroniczna dostępna na 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/zhpRA01MJ8