Instytut Pileckiego w mijającym tygodniu opublikował skandaliczny wpis dotyczący udziału Maksymiliana Sznepfa w Obławie Augustowskiej.
"Porucznik Maksymilian Sznepf dowodził jednostką ludowego WP o wielkości 110-160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby, z których część nigdy nie wróciła do domu. W Obławę zaangażowanych było 45 000 żołnierzy, udział jednostki Schnepfa stanowi jedynie 2 promile tych sił"
- brzmiał wpis.
Następnego dnia Instytut Pileckiego powielił narrację zawartą w tym wpisie, jednak niedługo później oba posty usunął. Czy przyszła refleksja nad wymową wpisów? Niekoniecznie, bo stojąca za nimi nowa rzecznik Instytutu, Luiza Jurgiel-Żyła, w mediach mówiła o później o Sznepfie jako "mniej istotnej postaci w katowaniu Polaków".
Wpisowi Instytutu przyjrzał się wówczas prof. Sławomir Cenckiewicz, zastanawiając się, skąd wzięto liczbę 22 osób, "z których część nie wróciła do domu".
Więcej o tym w tekście: Skąd Instytut Pileckiego wziął liczby dot. Sznepfa? Prof. Cenckiewicz odkrywa karty. "Zobaczcie"
Szokujący reportaż dziennikarzy Republiki
Dziś wieczorem, w programie "Ściśle Jawne", w ramach cyklu reporterskiego "Reflektor", wyemitowano reportaż dziennikarza śledczego Republiki, Cezarego Gmyza na temat samego Instytutu Pileckiego, jak i jego dyrektora - Krzysztofa Ruchniewicza.
Później, z udziałem autora reportażu Cezarego Gmyza, a także red. Piotra Nisztora oraz prof. Sławomira Cenckiewicza, odbyła się debata na temat materiału.
"Matryca powielana przez Sowietów"
Skąd Maksymilian Schnepf wziął się na Podlasiu? O tym obszernie opowiedział historyk, prof. Cenckiewicz. Najpierw nawiązał jednak do wspomnianego wyżej wpisu Instytutu Pileckiego sprzed kilku dni.
Powiedzmy sobie szczerze, że ta liczba 22 "pojmanych" - i tutaj pojawił się wpis Instytutu Pileckiego, w którym jest mowa o tym, że większość z nich nie wróciła do domów. To jest całkowicie sowiecki zabieg. To tak jakbym wrócił pamięcią do historii rozmowy Stalina z Sikorskim i wykonania jego telefonu właśnie w obecności naczelnego wodza i premiera Sikorskiego do Berii z pytaniem: "gdzie są ci jeńcy, o których pyta gen. Sikorski?" I pojawia się informacja o tym, że oni gdzieś powędrowali, do Mandżurii, zaginęli... To jest bardzo ważne, żeby nasi słuchacze, widzowie to zrozumieli, na czym polega ten eufemizm fałszujący całą rzeczywistość, w tym, co zrobił Instytut Pileckiego. Pamiętam też niesamowitą zupełnie historię Pomnika Katyńskiego w Londynie, gdzie pod wpływem ambasady sowieckiej, władz sowieckich, Brytyjczycy zgodzili się na to, by na pomniku upamiętniającym mord katyńskim nie było mowy o tym, że nasi rodacy zostali zamordowani przez Sowietów, tylko, żeby była mowa o tym, że są zaginieni. I tu jest podobna metoda, tzn. było 22, zaginęli, bo nie wrócili do domu. Może udali się gdzieś... Niesamowite.
– przyznał prof. Cenckiewicz.
Historyk cenił wprost, że "to jest matryca powielana przez Sowietów, przez całe dziesięciolecia. W zasadzie - w całej historii Związku Sowieckiego".
"Liczba 22 nie wiadomo skąd jest. Uważam, że jest z sufitu. Materiały, które są opublikowane tutaj, nawet przez myślę, że przez znajomego Ruchniewicza, czyli prof. Grzegorza Motykę m.in., przeczą temu, co Instytut Pileckiego napisał w tym swoim tweecie, o tych 22 osobach. Mało tego, materiały, które publikowali komuniści w okresie komunistycznym, książka Sobczaka, której fragmenty wczoraj publikowałem, pisana zresztą w oparciu o takie sprawozdania 1 Praskiego Pułku Piechoty, w którym służył Schnepf, również temu przeczą"
- przekazał Cenckiewicz.
Następnie pokazał jeden z życiorysów, napisany przez Sznepfa własnoręcznie. Materiał pochodzi z 1954 roku (niecałe 10 lat po obławie). Jest tam napisane m.in.: "po wojnie brałem udział w likwidacji band w białostockim".
Skąd on się tam wziął? Kościuszkowcy, czyli 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, czyli ta jednostka, która powstała pod Moskwą, w maju 1943 roku, przeszła cały szlak bojowy do Berlina, byli z punktu widzenia komunistów - najbardziej sprawdzoną jednostką. W tym sensie, że żołnierze, którzy przeszli cały ten szlak bojowy, w większości uznani zostali za nową pierwszą brygadę Ludowego Wojska Polskiego
– mówił historyk. Dodał, że ci, którzy się sprawdzili, w uznaniu zasług po operacji berlińskiej w maju 1945 zostali przerzuceni na Podlasie, na wschodnie Mazowsze i na Suwalszczyznę dla zniszczenia podziemia niepodległościowego.
Dalej wyjaśnił, na czym polegała manipulacja Instytutu Pileckiego.
Dla Sznepfa i jego 1 Praskiego Pułku Piechoty, obława augustowska to nie jest od 10 do 18 lipca. To się wszystko zaczyna w czerwcu i trwa do września. Oni naprawdę, kościuszkowcy, utopili we krwi te trzy rejony Polski: Suwalszczyznę, Podlasie i część Mazowsza. Dość przypomnieć, że słynny "Orlik" [Marian Bernaciak], którego rocznicę zamordowania upamiętnialiśmy kilka tygodni temu, został - najpewniej - według moich ustaleń, bo są to nowatorskie ustalenia sprzed kilku lat, zamordowany przez niskiego rangą żołnierza-sapera, Władysława Jaworskiego, właśnie z 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Oni zostali rzuceni na walkę z podziemiem niepodległościowym. Pierwszy, zresztą drugi i trzeci też - Praski Pułk Piechoty, został rzucony w ten rejon operowania. Mało kto o tym pamięta, mało kto o tym wie
– tłumaczył prof. Cenckiewicz.
Jak stwierdził - "Sznepf tak walczył z tym podziemiem, że przecież w grudniu 1945 roku on sam pisze o tych dokumentach, że podziemie, banda Mieczysława, odstrzeliła mu nogę. Jeśli się teraz nie myślę, 12 grudnia 1945 roku był kontuzjowany i na parę miesięcy wylądował w szpitalu. Więc - on bił się z podziemiem od czerwca, czyli od powrotu spod Berlina, do grudnia 1945 roku. Dalej, jak się wyleczył, chciał z nimi walczyć".
OBEJRZYJ CAŁĄ ROZMOWĘ: