Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Powrót afery taśmowej. Marcin W. to wiarygodny świadek? „Nie może być tak, że ktoś bezkarnie składa fałszywe zeznania”

Pytanie, czy były prowadzone w tej sprawie jakieś czynności dalej, aby zweryfikować te słynne reklamówki z Biedronki, czy też nie. A jeśli rzeczywiście Marcin W. był osobą niewiarygodną i to prokuratura zweryfikowała, to w związku z tym, czy prokuratura postawiła zarzuty składania fałszywych zeznań pod groźbą odpowiedzialności karnej - pytał w programie "#Jedziemy" gość Michała Rachonia, wiceminister Tomasz Rzymkowski.

Autor:

W reakcji na słowa szefa PO o konieczności utworzenia komisji śledczej,  która miałaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u, minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapowiedział upublicznienie protokołów dotyczących zeznań Marcina W. Zostały one opublikowane na stronie Prokuratury Krajowej w środę wieczorem.

Wynika z nich m.in. że Marcin W. zeznawał (w 2017 i 2018 r.) iż wręczył łapówkę w wysokości 600 tys. euro M.T., "synowi byłego premiera". Miało to mieć miejsce w 2014 r. i jak zeznawał Marcin W., pieniądze włożył do reklamówki ze sklepu Biedronka, a miała to być "prowizja za zgodę" ówczesnych władz na transakcję dotyczącą sprowadzania węgla z Rosji. Michał Tusk oświadczył w środę, że to "totalne bzdury", że nie poznał Marka Falenty ani Marcina W. i nigdy też nie był przesłuchiwany w tej sprawie.

Tomasz Rzymkowski zauważył, że polityczna kwestia w tej sprawie jest dla Donalda Tuska kompromitująca. 

Donald Tusk potraktował Marcina W. jako bardzo wiarygodną osobę, po ujawnieniu części przesłuchań pana Marcina W. mam wrażenie, że Donald Tusk zmienił optykę co do wiarygodności Marcina W.

- zauważył rozmówca Michała Rachonia.

Moim zdaniem powinien mocno zastanowić się nad wiarygodnością osoby, która go przekonała jakimiś argumentami do tego, by reagować na artykuł z Newsweeka, bo ta osoba z pewnością Donalda Tuska wprowadziła w niemałe kłopoty, nie tylko wizerunkowe

- dodał.

Rzymkowski powiedział, że sama postać Marcina W. jest dla niego zupełnie nowa.

Oczywiście pan Falenta był znany, był osobą - można powiedzieć - publiczną, wielokrotnie występował w różnych programach telewizyjnych. Natomiast pana Marcina W. nikt nie znał i te jego zeznania są dość szokujące

- podkreślił polityk.

Ja jestem ciekaw dalszego prowadzenia tej sprawy przez prokuraturę, bo to był 2017 rok, kiedy on tymi bardzo ciekawymi rewelacjami podzielił się z prokuratorem. Pytanie, czy były prowadzone w tej sprawie jakieś czynności dalej aby zweryfikować te słynne reklamówki z Biedronki, czy też nie. A jeśli rzeczywiście Marcin W. był osobą niewiarygodną i to prokuratura zweryfikowała, to w związku z tym, czy prokuratura postawiła zarzuty składania fałszywych zeznań pod groźbą odpowiedzialności karnej. Nie może być tak, że ktoś bezkarnie składa niewiarygodne zeznania przed prokuraturą. A jeżeli składa wiarygodne, to pytanie dlaczego przez 5 lat nic się w tej sprawie nie działo. Dla mnie akurat słabym wytłumaczeniem jest, że ktoś jest czyimś synem, to się tej sprawy nie rusza

- podkreślił Rzymkowski.

Autor:

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl,

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej