- Od lat powtarzaliśmy, że przyjdzie taki czas, kiedy będziemy mogli powrócić do Huty Pieniackiej i wcześniej czy później, ale doprowadzić do tego, że nie będziemy modlili się już tutaj w przestrzeni symbolicznej — powiedział Szwagrzyk w Hucie Pieniackiej w dzisiejszym obwodzie lwowskim. - Szukamy szczątków ofiar po to, żeby je pochować, a potem zrobić pomnik i modlić się już w miejscu prawdziwym, niesymbolicznym – zaznaczył wiceszef IPN.
Szwagrzyk podkreślił, że obecne poszukiwania poprzedziły lata gromadzenia dokumentów na temat wydarzeń w Hucie Pieniackiej oraz ich analizy.
Wykonaliśmy także ogromną pracę polegającą na tym, że w Polsce, ale też na całym świecie poszukiwaliśmy krewnych ofiar tych zamordowanych w Hucie Pieniackiej. Po to, żeby w momencie, kiedy rozpoczniemy pracę i kiedy odkryjemy szczątki, abyśmy mogli prawie automatycznie rozpocząć prace identyfikacyjne
– powiedział.
- Jest to jedno z takich miejsc, przy którym mogę powiedzieć, że po wielu latach pracy, poszukiwań, ale też różnych zawirowań związanych z uzyskaniem pozwolenia na działania w tym miejscu, wreszcie nastąpiła historyczna chwila. Wreszcie jesteśmy tutaj, wreszcie rozpoczęliśmy pracę w ziemi – dodał.
Poszukiwania w Hucie Pieniackiej prowadzone są w obrębie nieistniejącego, zburzonego kościoła. Obecnie stoi tam monument, który upamiętnia zabitych Polaków. Szwagrzyk przypomniał, że przy tym monumencie każdego roku w lutym gromadzą się bliscy pomordowanych. Pytany, jak ocenia obecną politykę historyczną Ukrainy, zastępca prezesa IPN stwierdził, że nie chce jej komentować.