Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Poseł skontrolował MEN w sprawie rozporządzenia o pracach domowych. Wnioski są druzgocące

Poseł Marcin Józefaciuk (niezrzeszony, w przeszłości KO) przez miesiąc kontrolował dokumentację Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczącą głośnego rozporządzenia o pracach domowych. Wyniki kontroli są alarmujące - poseł twierdzi, że ministerstwo nie przeprowadziło żadnych analiz przed wprowadzeniem zmian, nie zaplanowało monitoringu ich skutków ani nie zabezpieczyło finansowania reformy.

Od 5 lutego do 5 marca 2026 roku poseł Marcin Józefaciuk, do niedawna związany z Koalicją Obywatelską, prowadził kontrolę poselską w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Przedmiotem weryfikacji była dokumentacja związana z rozporządzeniem dotyczącym prac domowych - jedną z najbardziej kontrowersyjnych reform ostatnich lat, która podzieliła nauczycieli, rodziców i ekspertów.

Wnioski z kontroli są, jak sam poseł określił, szokujące.

Reforma bez przygotowania

Z przekazanych dokumentów wynika, że MEN nie przeprowadziło żadnych analiz wpływu planowanych zmian na wyniki uczniów przed wydaniem rozporządzenia. Brakuje jakichkolwiek dokumentów pokazujących proces decyzyjny, który doprowadził do przyjęcia nowych przepisów. Nie opracowano planu monitorowania skutków reformy ani nie zabezpieczono środków finansowych na jej wdrożenie.

Co szczególnie uderzające - ministerstwo ani razu nie zleciło Instytutowi Badań Edukacyjnych przeprowadzenia badań dotyczących prac domowych. Jedyny raport IBE, którym dysponuje resort, to opracowanie przygotowane przez Instytut z własnej inicjatywy... i to już po wprowadzeniu rozporządzenia. Na dodatek oparty głównie na ankietach dotyczących dobrostanu uczniów, a nie twardych danych edukacyjnych.

Czego nie analizowano?

Zdaniem posła, lista zaniedbań jest długa. Józefaciuk twierdzi, że ministerstwo nie analizowało wyników egzaminów w kontekście wprowadzonych zmian, nie badało wpływu reformy na uczniów zdolnych ani na uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Nie poddano ocenie jakości kształcenia po wejściu rozporządzenia w życie.

Zdaniem polityka, szkoły otrzymały jedynie poradniki i webinar. Nie zorganizowano żadnych szkoleń dla nauczycieli, nie przeprowadzono analiz prawnych, nie prowadzono monitoringu wdrożenia. Nie odbyły się też poważne rozmowy ze środowiskiem edukacyjnym. A skargi wpływające w związku z nowym rozporządzeniem - jak wynika z kontroli - w ogóle nie były przekazywane do ministerstwa.

Głosy krytyczne zignorowane

Podczas konsultacji wiele instytucji wskazywało, że proponowane zmiany mogą ograniczać autonomię nauczycieli i przekraczać delegację ustawową. Mimo to większość zgłoszonych uwag została zignorowana. Dziś MEN, zamiast działać, czeka na rekomendacje, których sam nie zlecił i dla których nie wyznaczył żadnego terminu.

- To nie jest sposób prowadzenia polityki edukacyjnej. To amatorszczyzna - ocenił poseł Józefaciuk, który zapowiedział, że "raport z kontroli trafi do właściwych organów". Nie kryje również zaskoczenia tym, co zobaczył. - Byłem pewien, że wyniki będą inne. Serio - podsumował.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane