Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Fałszywe zgłoszenia i najścia służb. "Prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego"

Polski prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Wezwać tych ludzi (szefów służb, ministrów - przyp. red.) na dywanik. Odpytać ich i zmusić do tego, żeby się do tych spraw odnieśli - zasugerował dyrektor programowy Republiki Michał Rachoń, omawiając kompromitującą dla rządzących serię fałszywych doniesień i siłowe wchodzenie służb do mieszkań osób, których wspólnym mianownikiem jest bycie w opozycji do obecnej władzy.

W sobotni wieczór doszło do kulminacji serii fałszywch zgłoszeń. Po anonimowych donosach dotyczących najpierw możliwego pożaru, a potem - zagrożenia życia osób przebywających w lokalu, służby - straż pożarna oraz policja - weszły siłowo, wyważając drzwi, do domu rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Interwencja w lokalu trwała kilkanaście minut. Mieszkanie było puste. Wcześniej podobne zajścia miały miejsce w mieszkaniu prof. Sławomira Cenckiewicza; jeszcze wcześniej w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza oraz u innych dziennikarzy i współpracowników Telewizji Republika.

Prezes stacji - odnosząc się do sobotniego zajścia - postawił fundamentalne pytania, mogące stanowić poszlakę w dojściu do prawdy o odpowiedzialnych za fałszywe zgłoszenia.

Przy okazji poprzednich incydentów władza przekonywała o konieczności traktowania przez służby wszystkich zgłoszeń na poważnie. Głównym broniącym siłowych i nagłych wejść do mieszkań, domów czy lokali był minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Ten sam polityk - od momentu zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego - radykalnie atakuje głowę państwa, wytaczając najcięższe zarzuty, m.in. o byciu „na ostrym kolizyjnym kursie z interesem narodowym”. Zdaniem prof. Cenckiewicza, postawa Kierwińskiego nie pozostawia złudzeń co do jego intencji, zaś „negocjowanie z nim kwestii bezpieczeństwa osobistego prezydenta Nawrockiego jest nie tylko błędem, ale i stratą czasu”.

O sprawie mówił dziś w porannym programie Michał Rachoń.

- Jeśli minister spraw wewnętrznych publicznie twierdził, że prezydent Rzeczpospolitej jest zdrajcą, to jak można zakładać w dobrej wierze, że ten minister będzie realizował tak fundamentalny obowiązek, jak ochrona prezydenta i nadzór nad służbą, która jest za to odpowiedzialna?

- pytał.

- Zwłaszcza, że ta ekipa ma na koncie wszystko to, co działo się przed 10 kwietnia 2010 roku - dodał.

Przyznał, że „nie wierzy w żadną dymisję Kierwińskiego, żadną dymisję wewnątrz tych struktur”. - Oni pokazali, jak do takich spraw podchodzą. Tusk powołał na kluczowe stanowiska ludzi skompromitowanych nielegalną współpracą z Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Nikogo nie zdymisjonuje - powtórzył.

Rachoń zasugerował konkretną inicjatywę, z którą mógłby wyjść ośrodek prezydencki.

- Właśnie dlatego, w tej konkretnej sprawie, trwającej od trzech lat, polski prezydent powinien po prostu zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Wezwać tych ludzi na dywanik. Odpytać ich i zmusić do tego, żeby się do tych spraw odnieśli. Jedyna rzecz, do której mają respekt, to opinia publiczna. Prezydent ma polityczne narzędzia, żeby poddać ich presji opinii publicznej. Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest jednym z takich narzędzi

- wskazał.

Źródło: Telewizja Republika

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska