Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polska prawica straci cnotę. Kopiowanie zachodnich wzorców groźne dla konserwatystów

Przez całe dekady mieliśmy prawo potępiać lewicę za głupotę ideologiczną i kolaborację z Kremlem. Teraz nadchodzi jednak trudny czas dla prawicy, której wielkie pryncypia wyblakły i która coraz częściej zaczyna uprawiać ponure naśladownictwo.

Lewakami doprawdy można było gardzić. Komunizmu i Związku Sowieckiego, ze wszystkimi zbrodniami, bronili w imię postępu. George Bernard Shaw widział w imperium Stalina pokazowe domy dziecka i uznał, że ojczyzna światowego socjalizmu rozwiązała problem sierot – a przecież jego wizyta była zaaranżowana i wyreżyserowana tak, by dostał on tylko naiwny obrazek do zrelacjonowania brytyjskiej prasie. Artur Koestler widział nędzę, totalitaryzm i ospałość sowieckiego systemu, ale w duchu wierzył, że na Zachodzie powstanie jego lepsza wersja, więc lepiej nie atakować tej wschodniej. Uwielbiany Sartre też kłamał o komunistycznej Rosji, a zbrodnię komunistów w Wietnamie wybielało całe Hollywood – z głupoty, agenturalności, z powodów ideologicznych. Podtruwani fałszywą rzeczywistością lewicowcy stali się intelektualnie i moralnie bezpłodni, zostawiając dziś światu kilkadziesiąt płci, rasizm wobec białych i strach przed krowami, które przez puszczanie wiatrów mogą zniszczyć planetę

Głupie kopiowanie

Dodatkową ułomność wprowadziła lewica polska – przeszczepiała (i nadal przeszczepia) wzorce zachodnie, choć przecież u nas grunt jest inny i korzenie inne. Wszystkie te Barbary Nowackie i Klementyny Suchanow powtarzają slogany zachodnich koleżanek, ale w realiach, które nie potwierdzają tych diagnoz. Betty Friedan nazywała rodziny atomowe „więzieniami”, bo kobiety w purytańskich społeczeństwach anglosaskich faktycznie były bardziej zamknięte w domach i ograniczane do obowiązków macierzyńsko-gospodarskich. Tak więc i polskie feministki kopiują na potęgę tęczową ideologię Magnusa Hirschfelda i Judith Butler, grzmią o karaniu za homoseksualizm, co w wolnej Polsce (PRL nie liczymy) nigdy nie miało miejsca, a Karol Szymanowski czy Jerzy Waldorf mieli słabość do mężczyzn owianą tajemnicą, ale tajemnicą poliszynela. I tłuką nas te lewicowe dziewczęta pałkami na amerykańskich czy brytyjskich konserwatystów, a u nas nijak to nie trafia w autentyczne problemy. Kopiują bowiem głupio i z niewłaściwych wzorców.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Prawica w te ślady

Ale oto na prawicy trzeciej dekady XXI wieku pojawiają się analogiczne błędy, głupstwa i przekonania. Tak jak człowiek komunistyczny chciał kiedyś zniszczyć Zachód za kapitalizm, tak dziś rośnie grupa konserwatystów nienawidząca liberalizmu czy lewactwa aż do tonów prohitlerowskich. Szalenie popularny celebryta prawicowy w USA Nick Fuentes chwali wodza III Rzeszy za stanowczość, skierował nawet osobny apel do Polaków, by z tym sceptycyzmem wobec nazizmu to nie przesadzali. Gwiazda Fox News Tucker Carlson opuścił Amerykę i wyjechał do Rosji, gdzie chwali Władimira Putina, zachwyca się supermarketami w Moskwie i broni rosyjskich zbrodni na Ukrainie. Przyjęty przez samego rosyjskiego dyktatora, zachowuje się dokładnie tak, jak gwiazdy lewicy sto lat temu, gdy odwiedzały Józefa Stalina. Populistyczne hasła na prawicy galopują w swojej krytyce lewicowej Europy tak daleko, że same zaczynają być destrukcyjne, zachwycają się Pekinem czy Moskwą i liczą na nadejście stamtąd elementów porządku konserwatywnego – tak samo jak czerwoni intelektualiści na salonach Paryża czekali na podobną odsiecz z Moskwy stalinowskiej. 

Prawicowe kopiowanie

Polska prawica idzie ścieżką dawnej lewicy, ścieżką, która – jak już przecież wiemy – prowadzi donikąd. Popularność ruchów antyimigranckich na Zachodzie, ruchów prawicowych, których energia sprzeciwia się napływowi przybyszów z innych kręgów kulturowych, zaczyna się konsolidować i wynosić do władzy konserwatywnych polityków. W Polsce zatem – jako że nie ma Arabów z dywanikami dla Allacha na ulicach ani burek na twarzach muzułmanek – prawica uznała, że takim samym wrogiem jak islamiści w Paryżu będą Ukraińcy w Krakowie czy Warszawie i połączy to z emocją społeczną, dzięki której wzrośnie jej popularność.

Ale Ukraińcy to doprawdy nie Arabowie. Jeśli przyjechali do Polski, to naprawdę jako do pierwszego kraju za swoją granicą, wyjechali z prawdziwej i ludobójczej wojny, a nie jak barberzy i budowlańcy z Maroka do Ceuty, bo marzą o turystyce i życiu w Niemczech. Wreszcie Ukraińcy to materiał do zasymilowania w Polsce, do przerobienia – może nie w „anioły”, jak pisał Juliusz Słowacki, ale w normalnych obywateli Polski, która przez katastrofę demograficzną tak bardzo się kurczy. 

Ale jest i taka prawica, która Putinowi kłania się podobnie jak Stalinowi lewica dekadencka. Paweł Lisicki martwił się na przykład, że prezydent Rosji musi ratować ukraińskie dzieci poddawane amerykańskim eksperymentom medycznym – co jest oczywistą bzdurą. Bernard Shaw też widział w Stalinie (i w tych pokazowych domach dziecka) ratunek dla dzieci ukraińskich, mordowanych przecież masowo wielkim głodem. Grzegorz Braun bronił rosyjskiego konsulatu w Gdańsku, teraz atakuje prezydenta Karola Nawrockiego za przemówienie, w którym głowa państwa stwierdziła, że w naszym interesie jest śmierć najeźdźców rosyjskich nad Dnieprem. 

I coraz więcej na prawicy jest tej antyzachodniej zawziętości, która czeka na rozpad naszej cywilizacji tak, jak zachodnioeuropejscy komuniści w XX wieku odliczali czas, ale z lewej flanki. 

Arete, czyli cnota

A przecież polska prawica niepodległościowa była tak w swojej formie wyjątkowa. Pozbawieni historii kolonializmu, za to nasyceni heroizmem, który tak nęka krytyków polskości, mogliśmy budować tożsamościową ekspansję na polskim antyimperializmie, na polskim sprzeciwie wobec totalitaryzmów, najeźdźców, agresorów i ideologii. Polska katolicka, ale niewierząca w rosyjskie bajki o tamtejszym odrodzeniu chrześcijaństwa, tradycjonalistyczna, ale szanująca kobiety, sprzeciwiająca się narzucaniu woli z zewnątrz, jak np. paktów migracyjnego czy klimatycznego, ale jednocześnie potrafiąca zdobyć się na wielkość w pomaganiu Ukraińcom uciekającym przed wojną. 

Mogliśmy iść własną drogą, ale coraz częściej widać, że w Polsce jest zaledwie garstka patriotycznych mężów stanu, którzy w stanie są tę wielkość udźwignąć, a większość woli tanie kopiowanie zachodniej prawicy i zapominanie o dalekosiężnych celach. A przecież to słynne hasło Romana Dmowskiego o obowiązkach polskich zakładało, że trzeba prezentować lepszy typ człowieka, by te obowiązki były jeszcze lepiej wypełniane.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Polska