Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kuriozalny spór sądu z urzędem skarbowym. Podatnicy płacą miliony za magazynowanie automatów do gier

Sąd Okręgowy w Olsztynie i Urząd Skarbowy w Olsztynie od miesięcy prowadzą urzędniczy spór, który kosztuje polskich podatników miliony złotych. Chodzi o ponad 9 tysięcy automatów do gier hazardowych, które od lat leżą w magazynach, generując ogromne koszty, podczas gdy obie instytucje wzajemnie przerzucają się odpowiedzialnością za ich sprzedaż.

Sprawa dotyczy dowodów rzeczowych w procesie przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się nielegalnym hazardem. Ponad 9 tysięcy automatów do gier od kilku lat przechowywanych jest w magazynach Caritas pod Olsztynem. Tylko w tym roku Skarb Państwa zapłaci za to magazynowanie 1,3 miliona złotych - a w przeszłości koszty były jeszcze wyższe.

Sama sprawa karna jest rekordowa dla polskiego wymiaru sprawiedliwości - liczy aż 1,6 tysiąca tomów akt, czyli około 320 tysięcy kart dokumentów. Materiały ze śledztwa, prowadzonego przez kilka lat przez zespół prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, przywieziono do sądu ciężarówką. Akta zajęły całe pomieszczenie, ułożone na regałach przy każdej ze ścian. Nie są one zdigitalizowane, więc sędzia musi fizycznie przeglądać każdą kartkę, bez możliwości elektronicznego wyszukiwania informacji.

W styczniu Sąd Okręgowy w Olsztynie, chcąc zredukować astronomiczne koszty przechowywania automatów, zdecydował o ich sprzedaży. Decyzję tę - mimo zaskarżenia przez obrońców - w kwietniu utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Gdy postanowienie stało się prawomocne, sąd przekazał je do wykonania Urzędowi Skarbowemu w Olsztynie, zgodnie z przepisami kodeksu karnego wykonawczego.

Urząd skarbowy odmawia wykonania decyzji sądu

Urząd Skarbowy w Olsztynie odmówił jednak wykonania postanowienia, określając sądowe orzeczenie mianem... "podania". Jak przekazała rzecznik prasowa urzędu, starszy aspirant Marta Rosiak, urzędnicy uznali, że sprzedaż automatów nie leży w ich kompetencjach, a dodatkowo maszyny są stare, zepsute i praktycznie niemożliwe do sprzedania.

Problemem okazała się także sama procedura – aby sprzedać stare lub uszkodzone maszyny, konieczna jest ich wycena przez uprawnionego biegłego. Jak poinformowała rzeczniczka urzędu, koszt takiej wyceny to ponad 1,5 miliona złotych - i te koszty również pokryłby Skarb Państwa.

Jak dodała Rosiak, wcześniejsze próby sprzedaży podobnych urządzeń, zajmowanych w toku innych postępowań egzekucyjnych na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, okazywały się nieskuteczne.

Sąd: to prawomocne orzeczenie, a nie prośba

Sąd Okręgowy w Olsztynie nie zgodził się z takim stanowiskiem urzędu skarbowego. W odpowiedzi napisał, że prawomocne postanowienia sądu powszechnego są orzeczeniami wydawanymi w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej i stanowią decyzje o charakterze władczym wymiaru sprawiedliwości, zgodnie z art. 175 Konstytucji RP.

Sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski przyznał, że rzeczywiście może się okazać, że nikt nie zdecyduje się na zakup przestarzałych i częściowo zepsutych maszyn. Zaznaczył jednak, że prawo nie pozwala po prostu ich zniszczyć - najpierw trzeba podjąć próbę sprzedaży, a dopiero gdy ta się nie powiedzie, sąd będzie mógł zdecydować o zniszczeniu urządzeń. Sędzia przyznał również, że zarówno kwestia sprzedaży, jak i ewentualnego zniszczenia maszyn, formalnie leży po stronie urzędu skarbowego, a nie sądu.

Instytucje od miesięcy wymieniają się pismami, a cały spór – jak zauważa sam sędzia – jest kuriozalny z punktu widzenia zdrowego rozsądku i finansów publicznych.  Jeśli „jednorękich bandytów” nie uda się sprzedać lub zniszczyć do końca roku, to sąd będzie musiał zapłacić za kolejny rok ich przechowywania.

- Serce mnie boli, że polskiego podatnika stać na prowadzenie tego typu postępowań - skwitował sędzia Dąbrowski-Żegalski.

Proces nawet nie ruszył

Tymczasem sam proces karny, w którym automaty stanowią dowody rzeczowe, wciąż nie ruszył. Sąd wyznaczył na połowę listopada posiedzenie organizacyjne, podczas którego ze stronami procesu mają zostać omówione szczegóły organizacji rozprawy. Prokuratura Regionalna w Gdańsku zarzuciła w tej sprawie 22 osobom udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy oraz przestępstwa skarbowe polegające na urządzaniu i prowadzeniu bez koncesji zbiorowego uczestnictwa w grach hazardowych na automatach.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Polska