Kamil Stoch zwyciężył wczoraj w konkursie Pucharu Świata w niemieckim Titisee-Neustadt. Niestety, podczas dekoracji czekała na niego niemiła niespodzianka. Dla zwycięzcy konkursu zawsze grany jest jego hymn narodowy. W sobotę jednak go zabrakło.
Co do niedopuszczenia naszych skoczków (do Turnieju Czterech Skoczni - red.), to jest wynik nieporozumienia, ponieważ takich przepisów nie ma, i dzięki Bogu była ostra interwencja naszego zespołu i zostali przywróceni. Rzeczywiście najłatwiej jest wyeliminować konkurencję, nie dopuszczając jej do startu. Takie dziwne rzeczy w sporcie się czasem zdarzają i to jest bardzo nieeleganckie. Co do hymnu - trudno mi komentować. Nie wiem na ile oni są przygotowani, czy nieprzygotowani. Nie wierzę, że byli zaskoczeni tym, że Polacy wygrali, bo w Turnieju Czterech Skoczni świetnie dawali sobie radę
- podkreślił Władysław Teofil Bartoszewski.
Redaktor Tomasz Sakiewicz zapytał swoich gości, czy może być to przejaw antypolonizmu, czy Niemcy po prostu denerwują się, ze nie wygrywają.
Wyjścia są dwa. Albo fatalna organizacja, albo zła wola. Niemcy z dobrej organizacji słyną. Organizują najwięcej konkursów Pucharu Świata obok Austrii. Po każdym konkursie, czy to jest Wisła, Austria czy Norwegia, wszędzie tam, gdzie odbywają się konkursy, grany jest hymn zwycięzcy tych zawodów. W związku z tym, to nie może być zaskoczeniem dla organizatorów, że trzeba zagrać hymn. W ostatnim czasie nie tylko Kamil Stoch, ale Polacy regularnie wygrywają. Rachunek prawdopodobieństwa był taki, że ten Mazurek Dąbrowskiego będzie, w związku z tym prawdopodobnie była to zła wola. Trzeba do tego podejść ostro (...). To jest skandal, co się stało wczoraj i opinia publiczna powinna zdecydowanie zareagować
- powiedział Ryszard Czarnecki.
Zgodzę się z panem europosłem. W stosunkach międzynarodowych często nie sprawy istotne są ważne, a właśnie takie zaniedbania, zaniechania, małostkowość, głupota - to wyrasta do rangi problemu dużo większego niż faktycznie jest
- dodał polityk PSL