Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Policja przyznała, że skuli asystentkę Sakiewicza kajdankami z tyłu. Kuriozalne tłumaczenia

– W trakcie realizacji czynności służbowych, mając na uwadze względy bezpieczeństwa oraz konieczność zapewnienia prawidłowego przebiegu interwencji, wobec kobiety (asystentki szefa Republiki - red.) zastosowano środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek założonych na ręce trzymane z tyłu - w tak kuriozalny sposób tłumaczy się rzecznik prasowy policji po interwencji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza.

Dwa tygodnie temu do mieszkania gdzie znajduje się biuro prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza weszli policjanci. Interwencja była związana ze zgłoszeniem dotyczącym rzekomej próby samobójczej dziecka. Zdaniem Sakiewicza, funkcjonariusze nie wylegitymowali się po wejściu do lokalu, a następnie zastosowali kajdanki wobec asystentki prezesa Telewizji Republika. Według relacji uczestników zdarzenia policjanci przeszukali również mieszkanie.

Był to jeden z kilkudziesięciu incydentów związanych z fałszywymi zgłoszeniami, których ofiarami w ostatnich miesiącach stali się dziennikarze i pracownicy Telewizji Republika, „Gazety Polskiej” oraz portalu Niezalezna.pl.

Teraz na pytania dotyczące przebiegu interwencji odpowiedziała Komenda Stołeczna Policji. W piśmie skierowanym do Telewizji Republika rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski potwierdził, że wobec asystentki szefa Republiki obecnej w mieszkaniu zastosowano kajdanki.

– W trakcie realizacji czynności służbowych, mając na uwadze względy bezpieczeństwa oraz konieczność zapewnienia prawidłowego przebiegu interwencji, wobec kobiety zastosowano środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek założonych na ręce trzymane z tyłu

– napisał rzecznik KSP.

Policja wskazała, że kobieta odmówiła podania danych osobowych, a funkcjonariusze prowadzili czynności związane z ustaleniem jej tożsamości. Jednocześnie rzecznik przyznał, że kwestia zasadności użycia środków przymusu bezpośredniego nie została definitywnie przesądzona.

– To, czy zastosowane środki były adekwatne do sytuacji zastanej na miejscu, będzie przedmiotem czynności wyjaśniających

– podkreślił podkom. Wiśniewski.

W odpowiedzi KSP znalazła się również informacja, że jeden z dwóch uczestniczących w interwencji policjantów „nie posiadał imiennika ani identyfikatora numerycznego”. Jak wyjaśniono, był to funkcjonariusz odbywający staż adaptacyjny w Warszawie.

Bez odpowiedzi pozostała jednak część pytań skierowanych przez Telewizję Republika. KSP nie wskazała m.in. ilu dokładnie funkcjonariuszy uczestniczyło w działaniach, czy podczas interwencji stosowano inne środki przymusu bezpośredniego poza kajdankami, czy wszczęto postępowanie kontrolne dotyczące przebiegu samej interwencji oraz jak komenda ocenia działania funkcjonariuszy pod kątem zgodności z procedurami.

Rzecznik nie odniósł się również do pytania, czy zakładanie kajdanek na ręce trzymane z tyłu wobec nieagresywnej kobiety jest standardową praktyką policji podczas tego rodzaju interwencji. Nie odpowiedział także, jakie konkretne przesłanki zadecydowały o zastosowaniu tego środka przymusu poza ogólnym wskazaniem na „względy bezpieczeństwa oraz konieczność zapewnienia prawidłowego przebiegu interwencji”.

W piśmie zabrakło ponadto odpowiedzi na pytanie o skalę podobnych fałszywych zgłoszeń kierowanych wobec Telewizji Republika, „Gazety Polskiej”, portalu Niezalezna.pl oraz ich pracowników, choć dziennikarz zwrócił się również o przedstawienie takich danych.

Co istotne - sam rzecznik napisał z jednej strony, iż kajdanki zastosowano „zgodnie z obowiązującymi procedurami i przepisami prawa”, a z drugiej dodał, że „to, czy zastosowane środki były adekwatne do sytuacji zastanej na miejscu, będzie przedmiotem czynności wyjaśniających”. 
Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska