Od sobotniego poranka trwa operacja Izraela oraz Stanów Zjednoczonych wymierzona w Iran. W wyniku ataków zginął najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei oraz inni wysocy rangą przedstawiciele władz.
W odwecie - Teheran przystąpił do ataków na bazy amerykańskie w regionie. Wybuchy słychać w wielu krajach Bliskiego Wschodu.
Czechy pomogą swoim obywatelom. A co z Polską?
Wielu obywateli krajów Unii Europejskiej utknęło na Bliskim Wschodzie. Niemniej, poszczególne kraje wysyłają samoloty, by przeprowadzić ewakuację rodaków. W poniedziałek do Omanu polecą cztery samoloty po obywateli Czech, o czym poinformował w niedzielę wieczorem premier Andrej Babisz. W Omanie jest około 900 Czechów, samoloty będą mogły zabrać około 750 osób.
Trzy samoloty Boeing 737 Max polecą do Maskatu, a jeden do miejscowości Salala. W systemie Drozd, analogicznym do działającego w Polsce systemu Odyseusz, zarejestrowało się 6650 Czechów, którzy są na Bliskim Wschodzie.
Babisz przekazał, iż Praga jest gotowa wysłać samoloty do Egiptu po Czechów przebywających w Izraelu, ale z uwagi na zamkniętą przestrzeń powietrzną muszą oni sami przekroczyć granicę z Egiptem. Niemożliwa jest także ewakuacja z terenu Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie według systemu Drozd jest około 3,5 tys. Czechów.
Jak przedstawia się na ten moment sytuacja Polaków, którzy utknęli w krajach Bliskiego Wschodu?
"Wciąż nie latają samoloty, jeśli chodzi o Dubaj czy Dohę. Utknęło tam wielu turystów, w tym Polaków, którzy nie mogą się stamtąd wydostać. Dzisiaj do Omanu mają dotrzeć czeskie samoloty, które ewakuują Czechów z tamtego regionu. Część Polaków na razie próbuje się ewakuować z Dubaju na własną rękę lądem - do Omanu. To najbliższa możliwość, żeby dotrzeć do miejsca, z którego odlatują samoloty, choć również nieregularnie. Nie wszystkie linie lotnicze stamtąd latają"
- przekazała na antenie Republiki reporterka stacji, Justyna Wróblewska.
Przypomniano również wczorajszą wypowiedź rzecznika spraw zagranicznych, Macieja Wewióra. Z jego wypowiedzi wynika, że Polska nie wyśle samolotów wojskowych do ewakuacji swoich obywateli z Bliskiego Wschodu. Dodał, że gdy działania wojenne się zakończą, sytuacja będzie bezpieczna, polscy obywatele wrócą do kraju.
O działania polskiej dyplomacji w tym zakresie, został zapytany na antenie Republiki poseł PiS - Janusz Kowalski.
To jest człowiek Radosława Sikorskiego, który mówi wprost Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie: radźcie sobie sami. To jest państwo z tektury, to jest coś niesłychanego. Każde państwo powinno dbać o swoich obywateli. Dzisiaj rzeczą najważniejszą dla polskiego rządu powinno być wyciągnięcie stamtąd Polaków. Tam jest mnóstwo dzieci, starszych osób, są całe rodziny. Dziś czytają p. Wewióra i zastanawiają się: co z nami?
– mówił.